Zjawisko osobowości

Zjawisko osobowości ogranicza się jednak nie tylko do ludzi w pełni władz umysłowych i pełnoletnich, lecz także i do takich tylko, u których panowanie nad własnym ciałem występuje bezpośrednio-zjawiskowo, którzy czują się panami swego ciała, przeżywają to panowanie, wiedzą o nim. Dany zjawiskowo stosunek człowieka do jego ciała ma więc najgłębsze znaczenie. Kto w świadomości swej cielesności żyje przeważnie treścią tej świadomości, nie jest osobą. Dopiero ten, kto ciało dane w wewnętrznym i zewnętrznym postrzeżeniu przeżywa jako „przynależne” „do siebie” (jest to zjawisko będące przesłanką także i dla idei posiadania na własność), może nosić miano osoby. Cielesność (w odróżnieniu od osobowości) jest jednością daną jako przedmiotowa, mimo że niekoniecznie daną jako rzecz (tym bardziej jako ciało fizyczne). A tylko tam, gdzie ciało dane jest jako przedmiot „przynależny” czemuś, co się w tej rzeczy wyraża i uświadamia sobie siebie jako wyrażające się, to „coś” jest właśnie osobą. Przedmioty martwe są tylko możliwą własnością w tej mierze, w jakiej są powiązane z osobą przez najpierwotniejszą własność, przez ciało. Dlatego „niewolnik” – przeciwieństwo „p an a”, nie może być posiadaczem, lecz jest sam własnością. W tym miejscu jednak jedno przede wszystkim jest ważne: Osoba dana jast tam i tylko tam, gdzie występuje możność działania jako fenomenalny stan faktyczny, jako możność działania „poprzez” ciało (u siebie samego i u innych), a mianowicie taka możność działania, która nie opiera się na przypomnieniu doznań narządów, spowodowanych przez dokonane uprzednio poruszenia, lecz która poprzedza każde faktyczne działanie. Nie tylko zatem wola, ale i bezpośrednia świadomość możliwości posiadania woli przynależna jest osobie. Ten, komu prawnie jej odmówiono (słusznie czy niesłusznie), ten nie funkcjonuje jako osoba: a ten, komu faktycznie brakuje tej bezpośredniej świadomości, nie jest osobą. Dlatego też nie może posiadać na własność swego ciała. Może natomiast być własnością kogoś innego, a więc być danym jako przedmiot. Tak więc „niewolnik” nie był osobą w sensie społecznym, a rzeczywisty (nie tylko w sensie określonym przez prawo pozytywne) niewolnik byłby dany jako niewolnik nie tylko innym, lecz i sobie samemu. Jednocześnie niewolnik ten miałby duszę, „ja”, samowiedzę 1 – co dowodzi, że wszystko to nie ma nic wspólnego z osobowością. Dlatego zabicie niewolnika nie było uznawane za „morderstwo”, podobnie jak zabicie zwierzęcia. Gdyż zniszczenie rzeczy, także rzeczy żywych, nie jest morderstwem. Dlatego niewolnik nie mógł być np. ukarany śmiercią: kara bowiem jest – jak już mówiłem, przysporzeniem zła i wyzbyciem dobra i dlatego zakłada niezależną od tych rzeczy e g z y- i Nie pozbawiała go tego także jego sytuacja społeczna s t e n c j ę tego, komu się ją wymierza. O niewolnika można „dbać” na wszelkie możliwe sposoby: można go zasypywać wszelkimi dobrodziejstwami. Ale nie może on być np. „kochany”, tylko używany i wykorzystywany. Niewolnik nie może także być „posłuszny”, „przyrzekać” itd. Nie może być „posłuszny”, gdyż (jak trainie wyraził się Arystoteles) „jego wola jest w panu”, pan jest osobą, do której należy także jego ciało i „ja”. Nie może „przyrzekać” {to znaczy dokonywać podstawowego aktu, który zakłada cała idea umowy), ponieważ człowiek pozbawiony osobowości nie może mieć żadnego zasadniczo niezależnego od jego ciała przejścia od woli do możności działania. Gdyż przyrzeczenie nie jest tylko – jak tego uczy psychologizm np. Hume’a – aktem „sztucznym”, opartym na konwencji, która ma jako treść „ja uczynię to, gdy ty uczynisz owo” (i odwrotnie), tak że umowa byłaby korzeniem tego aktu, a nie tylko jego konsekwencją. Przyrzeczenie jest aktem naturalnym, w którym osoba już w samym akcie woli konstytuuje jakiś stan rzeczy jako „do realizacji” (nie tylko wyobraża jako realizowany w przyszłości lub ocenia jako taki): dane jej jest, jako przyszłe, tylko przynależne do realizacji działanie. Aby to jednak było możliwe, musi zostać przeżyta możność czynienia tego, co się chce, i to jako niezależna od możliwych doświadczeń cielesnych, a zarazem przeżyta ciągłość między wolą a możnością działania. Niewolnikowi brakuje jednak tego przeżycia możności działania. Wprowadzenie niewolnictwa nie było więc przedsięwzięciem zezwalającym na ujarzmianie osób lub na to, by osoby mogły stać się własnością, lecz odwrotnie: ponieważ niewolnik dla samego siebie i zwłaszcza dla innych przedstawiał nie osobę, lecz tylko np. człowieka, „ja”, podmiot psychiczny, itd., tzn. jeszcze „rzecz”, dlatego uznawano, że można go zabijać, sprzedawać itd. W przeciwieństwie do tego „poddany” uznawa- ny jest już za osobę, która w wykonywaniu swego prawa własności ogranicza się do własnego ciała.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>