Zdolności jasnowidcze Ossowieckiego – kontynuacja

Ks. arcybiskup tak opisuje to doświadczenie: „Kiedy wręczyłem tę korę, p. Ossowiecki się ucieszył, mówiąc: «To będzie coś zupełnie nowego». Wziął korę do ręki i po krótkiej chwili naj- akuratniej opisuje, że drzewo rośnie pojedyńczo na wyspie, że widać z niego dwór, dom biały, a za nim coś w rodzaju parku, a właściwie grupę ogromnych drzew. Wychodząc ze dworu, idzie się na lewo drogą, przy której po prawej stronie znajduje się kaplica, lecz nie kościół, potem przechodzi się około budynków folwarcznych, a za nimi jest łąka, na której rośnie to drzewo.

Na moje pytanie, co się znajduje bliżej? – odpowiada: «coś czarnego, to nie woda, tylko ziemia i jeszcze krzaki». Pytam dalej, czy jest co pod drzewem? – mówi: «nie, nie widzę, nic nie ma». Otóż stwierdzam, że p. Ossowiecki nigdy w tej miejscowości nie był i nie wie zapewne do dziś, jak się ona nazywa. Ja mu tedy nic nie mówiłem, a moje myśli w czasie doświadczenia były skierowane jedynie na to, czy jest coś ukryte pod drzewem. Opis miejscowości przez pana Ossowieckiego najdokładniej zgadzał się z prawdą tak, że się miało wrażenie, że p. Ossowiecki tam był i z tego drzewa wszystko widział”.

Zwróćmy uwagę na istotę tego prostego doświadczenia. Bp Ropp wręczył Ossowieckiemu kawałek kory. Na jej podstawie jasnowidz opisał dokładnie okolicę, w której rosło drzewo, z którego korę wzięto. W wielu eksperymentach Ossowiecki brał do ręki koperty lub pojemniki szczelnie zamknięte, mówiąc, jaka treść zawarta jest w listach i co znajduje się w pojemnikach. Doświadczenie to przeprowadzili naukowcy znani w Europie Charles Richet, Henry Breuil, Gustaw Geley, M. Geo Lange, Ca- mille Flammarion, Tadeusz Urbański, Adam Żółkiewski i wielu innych profesorów z różnych ośrodków uniwersyteckich. Oto opis kolejnego ciekawego doświadczenia:

„W środę 19 kwietnia w Warszawie, w pokoju, który zajmowałem w Hotelu Europejskim. Obecni: dr Geley, pan Ossowiecki i ja. Zawiązaliśmy p. Ossowieckiemu oczy. Dr Geley kreślił jakiś rysunek. Pan Ossowiecki czyni daremne wysiłki, by go odtworzyć, do czego jednak nie zmuszamy go wcale, oświadczając, iż doświadczenie to (z zawiązanymi oczami), które wydawało się wskazanym, by udowodnić fakt jasnowidzenia – nawet udane, nie byłoby jeszcze miarodajne: nie można bowiem nigdy być zupełnie pewnym, iż opaska zasłoniła oczy całkowicie. Lepiej więc posługiwać się kopertami zapieczętowanymi.

Pan Ossowiecki poprosił mnie o wykonanie rysunku w sposób wykluczający możność podpatrzenia i włożenie go do zapieczętowanej koperty. Udaję się na przeciwległy koniec (mierzącego 6 m długości) pokoju. W środku znajduje się dr Geley. Odwracam się do p. Ossowieckiego plecami i wiecznym piórem kreślę na arkusiku pierwszy rysunek, jaki mi na myśl przychodzi, bez wyboru (prymitywny, niesymetryczny krzyż – w środku cztery kółeczka nierównomiernej wielkości, rozłożone w taki sposób, iż gdyby połączyć je kreskami utworzyłyby w przybliżeniu kwadrat). Żadne zjawisko poprzedzające nie mogło przywołać tego rysunku na myśl. P. Ossowiecki z miejsca, w którym się znajdował, mógł co najwyżej zorientować się, iż nakreślenie zajęło mi około 25 sekund.

Nie odwracając się, złożyłem ów arkusik we czworo (a rysunek naszkicowany był na jednym z kwadracików, nie został więc przełamany). W tym samym ciągle oddaleniu (pan Ossowiecki i ja na przeciwległych końcach pokoju, dr Geley między nami), włożyłem ówT we czworo złożony arkusik do koperty gumowej, którą starannie zapieczętowałem i podałem p. Ossowieckiemu. Po upływie około minuty, zmiąwszy ją w dłoni, oświadczył, iż jest tam narysowany krzyż.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>