WOLNOŚĆ KARTKZJANSKA CZ. II

Wolność jest jedna, ale objawia się ona rozmaicie, zależnie od okoliczności. Toteż wszystkim filozofom, którzy mianują się jej obrońcami, należy postawić jedno pytanie wstępne: w związku z jaką szczególną sytuacją doświadczaliście waszej wolności? Czym innym bowiem jest odczucie, że jest się wolnym w zakresie działania, przedsięwzięcia politycznego lub społecznego czy twórczości artystycznej, czym innym zaś doświadczenie tego w akcie rozumienia i dociekania. Gdyby Richelieu, Wincenty a Paulo, Corneille byli metafizykami, mieliby coś do powiedzenia o wolności, ponieważ uchwycili jedną jej stronę, w chwili gdy objawiała się ona jako zdarzenie absolutne, poprzez ukazanie się czegoś nowego: poematu czy instytucji – w świecie, który tego nie pragnie ani nie odrzuca. Kartezjusz, który przede wszystkim jest metafizykiem, ujmuje te sprawy od innej strony: jego pierwotne doświadczenie nie dotyczy wolności tworzącej ex nihilo, lecz wolności myśli autonomicznej, która własnymi siłami odkrywa rozumne stosunki między już istniejącymi esencjami. Oto dlaczego my, Francuzi, którzy od trzech wieków żywimy się wolno- ścią kartezjańską, milcząco rozumiemy przez „wolną wolę” raczej działanie niezależnej myśli, niż przejaw aktu twórczego: w ostatecznym rachunku nasi filozofowie, tacy jak Alain, utożsamiają wolność z aktem sądzenia.

W euforii rozumienia tkwi zawsze radość wynikła z poczucia odpowiedzialności za prawdy, które odkrywamy. Kimkolwiek byłby nauczyciel, przychodzi chwila, kiedy uczeń znajduje się sam na sam z zadaniem matematycznym: jeśli nie zmusi swego umysłu, by chwytał relacje, jeśli nie będzie samodzielnie formułował hipotez i wzorów, pasujących do zadania jak klucz do szyfru i odsłaniających podstawowe struktury: jeśli wreszcie nie nastąpi moment decydującego olśnienia – wtedy słowa pozostaną martwymi znakami. Wszystkiego nauczył się na pamięć. Jeśli zanalizuję siebie, mogę wtedy odczuć, że zrozumienie nie jest mechanicznym rezultatem zabiegów pedagogicznych, lecz że jego źródłem jest jedynie moja wola skupienia uwagi, wytężenia umysłu, nieodrywania się od tematu, unikania zbytniego pośpiechu, a więc ostatecznie, cały mój umysł, z radykalnym wyłączeniem wszystkich czynników zewnętrznych. Na tym właśnie polega pierwotna intuicja Kartezjusza: zrozumiał on lepiej niż ktokolwiek, że najmniejszy nawet wysiłek myśli angażuje całą myśl, myśl autonomiczną, która każdym swym aktem ustanawia swą całkowitą i absolutną niezależność.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>