Wolność boska nie jest pełniejsza niż ludzka

Ponieważ jednak Kartezjusz uprzedza nas, iż wolność boska nie jest pełniejsza niż ludzka, i że jedna jest obrazem drugiej, dysponujemy nowym środkiem badania, by dokładniej określić wymagania, jakie w sobie nosił, a których wymogi filozofii nie pozwoliły mu zaspokoić. Kartezjusz pojmował wolność boską jako zupełnie podobną do swej własnej wolności: znaczy to, że gdy mówi on o wolności Boga, mówi o swej własnej wolności, którą uświadomiłby sobie jako taką, gdyby nie pęta katolicyzmu i dogmatyzmu. Mamy tu oczywiste zjawisko sublimacji i transpozycji. Otóż, Bóg kartezjański jest najbardziej wolny spośród Bogów, jakich kiedykolwiek wytworzyła myśl ludzka: jest to jedyny Bóg Stwórca. Nie jest on bowiem podporządkowany ani zasadom – nawet zasadzie tożsamości – ani najwyższemu Dobru, którego byłby jedynie wykonawcą. Zgodnie z regułami podyktowanymi jego wolą, stworzył on nie tylko jestestwa, ale stworzył zarazem byty i ich esencje, świat i prawa tego świata, osobniki i pierwsze zasady:

„Prawdy matematyczne, które nazywasz wiecznymi, zostały ustalone przez Boga i całkowicie od niego zależą, podobnie jak wszelkie stworzenia. W rzeczy samej powiedzieć, że prawdy te są od niego niezależne, to tyle, co mówić o Bogu jak o jakimś Jupiterze czy Saturnie, i podporządkowywać go Styksowi i losom. To właśnie Bóg ustalił owe prawa w naturze, tak jak król ustala prawa w swym królestwie” \ „O prawdach wiecznych raz jeszcze powiadam, że są one prawdziwe lub możliwe jedynie dlatego, że sam Bóg uważa je za prawdziwe lub możliwe: jednakże nie są one bynajmniej poznawane przez Boga jako prawdziwe, tak jak gdyby były prawdziwe niezależnie od niego. Gdyby ludzie rozumieli dobrze sens swych słów, nie mogliby nigdy bez blużnierstwa powiedzieć, że prawda jakiejś rzeczy poprzedza wiedzę posiadaną na jej temat przez Boga, ponieważ w Bogu – woła i wiedza są tym samym. Stąd jeśli tylko chce on jakiejś rzeczy, to zna ją i jedynie przez to owa rzecz jest prawdziwa. Nie należy więc mówić, że gdyby Boga nie było, prawdy te pozostałyby mimo to prawdziwe”a. „Pytacie, co zmusiło Boga do stworzenia tych prawd: ja zaś powiadam wam, że równie dobrze mógł on sprawić, by nie było prawdą, że wszystkie linie nakreślone od środka do obwodu kola są sobie równe, jak nie stworzyć świata. Jest rzeczą pewną, że prawdy te nie są w sposób bardziej konieczny związane ze swą esencją niż inne stworzenia”5. „Jakkolwiek Bóg chciał, by pewne prawdy były konieczne, nie znaczy to, że koniecznie ich chciał, ponieważ zupełnie czym innym jest chcieć, by były one konieczne, czym innym zaś koniecznie chcieć lub być zmuszonym do ich chcenia.”1 Tu wreszcie odsłania się sens doktryny karte- zjańskiej. Kartezjusz doskonale rozumiał, że pojęcie wolności zawiera w sobie wymóg absolutnej autonomii, że wolny akt jest absolutnie nowym wytworem, którego zarodki nie mogą tkwić w poprzednim stanie świata i że wskutek tego wolność i tworzenie są tym samym. Wolność Boga, choć podobna do wolności człowieka, traci aspekt negatywny, jaki miała ona pod ludzką powłoką: jest ona czystym tworzeniem, jest aktem ponadczasowym i wiecznym, przez który Bóg sprawił, że istnieje świat, Dobro i wieczne Prawdy, A zatem korzeni wszelkiego Rozumu szukać należy w głębinach wolnego aktu: wolność jest fundamentem prawdy, a surowa konieczność objawiająca się w porządku prawd opiera się na absolutnej przypadkowości twórczej wolnej woli. Ten dogmatyczny racjonalista mógłby powiedzieć jak Goethe – nie że „na początku było Słowo”, lecz, że „na początku był Czyn”. Co zaś do trudności polegającej na tym, że trzeba utrzymać wolność wobec prawdy, dostrzega on rozwiązanie polegające na tym, że tworzenie jest zarazem poznawaniem. Jak gdyby rzecz stworzona, na mocy wolnego postanowienia, stawała niejako w obliczu wolności, która pomaga jej istnieć, i jednocześnie poddawała się rozumieniu. W Bogu wola i intuicja stanowią jedno, boska świadomość jest zarazem konstytuująca i kontemplująca. Podobnie Bóg wynalazł Dobro: Jego doskonałość nie skłania go do wybierania tego, co najlepsze, natomiast właśnie to, co on wybrał, na mocy jego wyboru jest absolutnie dobre. Wolność absolutna, która tworzy Rozum i Dobro i która nie ma innej granicy, jak ona sama i jej wierność wobec niej samej – taka jest ostatecznie, według 1 List do Meslanda z 2 maja 1644: Rene Descartes: Oeuvres, cyt. wyd,, t. IV, s. 153.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>