Umiejętności Ossowieckiego cz. II

Za tym dzieckiem posuwa się cicho w mroku jakaś postać. To straszny człowiek. Niesie w ręce walizki. W tej walizce jest sznur, siekiera, łom żelazny, raczej kawał żelaza. Jest nie w walizce, lecz w jego kieszeni. Ten człowiek, mężczyzna lat około 40, ma złe zamiary, bardzo złe zamiary. Przyśpiesza kroku, równa się z dziewczynką, wzdycha jęcząc. Zapytuje bardzo grzecznie, czy nie mogłaby mu ponieść trochę walizki. Mówi, że jest bardzo zmęczony i chory. Utyka na nogę. Spieszy się na pociąg, a z walizką trudno mu szybciej iść.

Dziewczynka w pierwszej chwili trochę przestraszona, uspokaja się, bierze walizki od mężczyzny. Uśmiecha się przyjaźnie, mówi, że zapłaci za odniesienie walizki na stację. Dziewczynka zgadza się. Idą razem, dziewczynka na przodzie, a utykający mężczyzna z tyłu. Wchodzą do jakiegoś lasku, chyba obok cmentarza. A może to jest cmentarz? Tak, widzę płyty nagrobne. – Tędy jest krótsza droga – mówi dziecko. A to bardzo dobrze, bo już ciemno, ludzi nie widać wokoło – potakuje mężczyzna. – Tak wyjaśnia dziecko, o tej porze ludzie boją się cmentarza. Ja też się boję. Bez pana nie poszłabym za nic na świecie (…)

To straszne, co teraz widzę … Mężczyzna cicho podchodzi do dziecka, sięga ręką do kieszeni palta, wyjmuje żelazo, uderza dziewczynkę z tyłu po głowie … Dziecko osuwa się bezwładnie na trawę. To potwór, co on robi! Z jękiem rzuca się na zemdloną ofiarę, rwie na niej sukienkę, śpieszy się gorączkowo, ciągnie w krzaki … Gwałci ją! Nie mogę dłużej na to patrzeć!”

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>