Sposób unikania herezji

Zdaję sobie w pełni sprawę z tego, że taki sposób unikania herezji, polegający na zamykaniu się we własnym podwórku, gdy wszechświat pozostawiony jest samemu sobie, jest dla filozofów odpychający. Namiętnie pragną oni totalności dla swych poglądów i autorytatywności dla swych odczuć. Niemniej jednak poglądy ich nie posiadają żadnej totalności. Tak jak nauka dotykają oni zaledwie rąbka przyrody, i jeśli nawet nauka czuje, że uszlachetnia się w tym kontakcie, to nie może zrozumieć źródeł tego wpływu ani też rozpoznać realiów, które mogą się poza kontaktem tym znajdować. Jakże by mogła całkowita mapa wszechświata ukazać się pogrążonemu w półmroku zwierzęcemu umysłowi, posługującemu się określonymi zmysłami, owładniętemu głębokimi namiętnościami, ulegającemu epidemicznym złudzeniom gatunku i zagubionemu w nieskończonym przypuszczalnie świecie, który go zrodził. Także i moralnym odczuciom filozofów, jakby nie były godne szacunku ze względu na swą szczerość albo ludzki charakter (lub w wyjątkowych wypadkach ze względu na jedno i drugie) nie przysługuje żadna autoryta- tywność. Bez względu na ich intensywność, żadne inne ludzkie odczucie nie jest zobowiązane dostosowywać się do nich. Ich poczucie wartości jest faktem interesującym dla historyka i decydującym dla ich własnej etyki, ale w życiu natury jest sprawą peryferyjną, zjawiskiem powierzchownym, ekspresją głębokiego podziemnego fermentu, i jeśli posiada doniosłe znaczenie w poezji czy polityce, to dla systemu przyrodoznawstwa lub teorii ludzkiego społeczeństwa stanowi fundament jak najgorszy i jak najbardziej heretycki.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>