SARTRE – FILOZOF LUDZKIEJ EGZYSTENCJI CZ. III

Jean-Paul Sartre jest człowiekiem, który nie daje się zamknąć w jednej formule. Nie można o nim powiedzieć: filozof – jest bowiem również nowelistą, powieściopisarzem, dramaturgiem, autorem scenariuszy filmowych, publicystą oraz krytykiem literackim i artystycznym. Nie można powiedzieć: współtwórca egzystencjalizmu – gdyż, choć nazwisko jego pozostanie na zawsze związane z tym nurtem ideowym, w jego rozwoju osobistym stadium egzystencjalistyczne było przejściowe i relatywnie krótkie. Co więcej, a rzecz to istotna dla zrozumienia jego osobowości i przebytej przezeń ewolucji, egzystencjalistą Sartre został mimo woli, niechcący. Jego fundamentalne dzieło, uważane za biblię tego kierunku – L’etre et le néant (1943) – ma w podtytule słowa: „Próba ontologii fenomenologicznej”. Mianem egzystencjalizmu ochrzcili wyłożoną w tym dziele doktrynę krytycy. Sam Sartre zaaprobował tę etykietę dopiero po rocznych z górą wahaniach – ogłaszając w „Action” z 29 grudnia 1944 artykuł pt. „L’Existentialisme mise au point”. Ale zaaprobował etykietę a nie pewien kompleks poglądów, które chciano mu przypisać wraz z nią. W każdym razie – nie poprzestał na tych poglądach.

Już po niewielu latach od ogłoszenia wspomnianego artykułu Sartre przystąpił do krytycznego przezwyciężania egzystencjalizmu, by wreszcie dojść do uznania go za „system pasożytniczy, żyjący na marginesie Wiedzy, który najpierw jej się przeciwstawiał w imię przeżytej rzeczywistości, a który dziś usiłuje się do niej włączyć”. Ową Wiedzą jest marksizm, którego podstawowe elementy chce Sartre zasymilować i włączyć do jego nowej syntezy, syntezy określanej nadal mianem egzy- stencjalizmu, lecz tym razem trochę na mocy bezwładu, poniekąd zaś w tym celu, by zamanifestować pozafilozoficzne różnice zdań. Czym więc jest filozofia Sartre’a? Fenomenologią? Egzystencjaliz- mem? Marksizmem? A może w ogóle jej nie ma? A może jest po prostu sumą twierdzeń głoszonych przez te trzy kierunki? Jeśli zaś jest całością odmienną od każdego z nich, to na czym polega jej jednolitość?

Na pytania te niełatwo jest odpowiedzieć. Jean-Paul Sartre jest przecież człowiekiem, który nie daje się zamknąć w jednej formule. Zresztą, zgodnie z podtrzymywanymi przezeń po dziś dzień poglądami, żaden istniejący człowiek nie może być wchłonięty przez jakąkolwiek formułę. Ale konieczności – nie tylko konieczności wykładu, konieczności samego rozumienia – zmuszają nas do poszukiwania takiej formuły, chociaż wiemy, że zawsze będzie ona jedynie niezadowalającym przybliżeniem.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>