Pojęcie ducha i pojęcie ciała

Nie jest zatem tak, aby osoba oddziaływała najpierw na świat wewnętrzny i dopiero za jego pośrednictwem na świat zewnętrzny. Nie jest ona „bliżej” któregokolwiek z nich i równie bezpośrednio doświadcza „oporu” każdego z nich. Działanie osoby tworzy zatem stale jedność fenomenalną, która nie może zostać rozłożona na zestaw czy następstwo przeżyć duchowych i ruchów bądź procesów cielesnych. Problem tak zwanego „wzajemnego oddziaływania” w szerszym sensie, który tak bardzo zajmował XVII i XVIII stulecie, stracił przy naszych założeniach (które tutaj w istocie przynajmniej w naczelnej w kontekście tych rozważań kwestii — zgadzają się z Kantem) w ogóle swe metafizyczne znaczenie.

Jeżeli pojęcie ducha i pojęcie ciała nie przedstawiają żadnych absolutnych przedmiotów, to nie ma w ogóle sensu pytać, jak to jest możliwe, że na siebie oddziałują. Znaczy to, że słynny problem okazuje się, jak to już trafnie zauważył Kant, „sztucznie stworzony” i ma ostatecznie jedynie znaczenie teoriopoznawcze. Wszelkie możliwe powiązanie procesów duchowych i cielesnych staje się jednak możliwe i zrozumiałe tylko dlatego, że pośredniczy między nimi jednolita, niepodzielna działalność osoby. To znaczy, że dla każdego jednolitego działania osoby istnieją dwie formy naoczności, zewnętrzna i wewnętrzna, i w każdej z nich specyficznie odzwierciedlać się musi każdorazowe zróżnicowanie, podobieństwo czy równość wchodzących w grę „działań”. Powyższe odnosi się także do rozważania działań innych osób. Nigdy działania te nie są dane w taki sposób, by z danych ruchów można było „wnioskować przyczynowo” o działającej duszy. Wszystkie takie nastawienia poprzedza w sposób konieczny rozumienie osoby oraz jedności jej działań związanej z centrum obcej, działającej osoby.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>