Możliwości filozofii ortodoksyjnej

Takim przypadkom podlegają ludzkie poglądy i takie są możliwości filozofii ortodoksyjnej, które sama ludzka ortodoksja, jak sądzę, mogłaby uznać. Istnieje wszakże dobrze znana filozofia filozofii, która odrzuca wszystkie te rozróżnienia. Głosi ona, że myśl ludzka jest absolutną rzeczą, że istnieje i rozwija się poza wszelkim otoczeniem w oparciu o własne wewnętrzne zasady i zasoby. To, co jest punktem wyjścia tej filozofii i to, co nazywa ona wiedzą zgodnie z jej własnym opisem, bynajmniej nie jest wiedzą w ogóle, lecz jedynie absolutną wyobraźnią, jakimś samorodnym doświadczeniem, nie wyrażającym żadnej poprzedzającej egzystencji i nie odnoszącym się do żadnego obiektu ani materialnego, ani idealnego. Ponieważ na rozwój takiej absolutnej wyobraźni nie może wpłynąć nic z zewnątrz, nic bowiem zewnętrznego nie istnieje, będzie ona oczywiście potrzebować wszystkich tych odmian i składników, które nazwałem herezjami. Jest ona brzemienna tymi herezjami, które wyrażają ją w sposób mniej lub bardziej pełny i następują po sobie w kolejnych jej fazach. Wszystkie części ortodoksji z osobna uznane byłyby za heretyckie, gdy całe i nieprzerwane życie herezji byłoby ortodoksją albo raczej samą rzeczywistością. Znajdujemy się w świecie romantycznego solilokwium, zaludnionego subiektywnymi poglądami i pewnościami i łatwo dostrzec, jak znakomicie takie odkrycie służyć może protestanckim teologom w usprawiedliwianiu ich przeszłości i idealizowaniu przyszłości. Takie złączenie herezji z ortodoksją byłoby niezbyt szkodliwe, jeśliby się uznało, że stanowi ono jedynie kompozycję artysty historycznego (a historical artist), jak gdyby autobiografię poszukującej po omacku spekulacji, która lubi wyobrażać sobie, że jest całym życiem i doświadczeniem samotnego boga. Może to odsłonie interesujący przekrój świata, tak jak u egotycznego poety, i jeśli jesteśmy bardziej zainteresowani samymi sobą aniżeli rzeczami, to taka synteza naszych doświadczeń i preferencji może nas zadowolić, tak jakby stanowiła podsumowanie wszelkiej egzystencji. Z punktu widzenia, który niektórzy nowocześni idealiści utożsamiają z filozoficzną metodą, jest oczywiste, że Kolumb przywiódł Amerykę do istnienia przez doprowadzenie jej do świadomości, i że geografia nie może w ogóle wyrażać układu powierzchni ziemi, lecz jedynie skłonność lub wolę niektórych umysłów do uprawiania jej. Podobnie, matematyka nie posiadałaby określonego i wiecznego przedmiotu. Nie zajmowałaby się istotnymi relacjami idealnych przedmiotów, co do których intuicja zawsze musi być intuicją, a niejasność niejasnością. Nie, miałaby raczej na każdym etapie swych dziejów wyrażać geniusza rasy, stan społeczeństwa i indywidualności. Wyrażałaby je zresztą bezbłędnie, niemożliwy tu bowiem jest jakikolwiek błąd. Wola uzyskania kwadratury koła nie może mylnie siebie wyrażać, lecz ujawnia w doskonały sposób niepowtarzalny i cenny pęd życiowy kogoś tam, w jakimś miejscu i czasie. To, co powierzchowni ludzie zowią szaleństwem, nie byłoby niczym tragicznym i nienormalnym. Byłoby dokładną miarą życia w jednym z jego najbardziej oczywistych wykwitów. Jeśli nagle pozbawić ludzi ich szaleństwa, być może nie zostanie im nic, co nazwać by mogli ich własnym. Nawet sam rozum uniwersalny nie miałby nic do roboty.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>