MORITZ SCHLICK – PRZEWRÓT W FILOZOFII CZ. II

Ten osobliwy los filozofii tylekroć już opisywano i opłakiwano, że jest rzeczą trywialną mówić o nim i najlepszą postawą w tej sytuacji wydaje się sceptyczne milczenie i rezygnacja. Doświadczenie przeszło dwu tysięcy lat zdaje się uczyć, że nie można już traktować poważnie żadnej próby zlikwidowania chaosu systemów filozoficznych i zmiany losów filozofii Dla znawcy sprawy nie jest pociechą, że człowiekowi udało się w końcu rozwiązać najtrudniejsze problemy, jak np. problem Dedala, lęka się on bowiem właśnie, że filozofia nie dotrze nigdy do rzetelnego „problemu”.

Wskazałem na opisywaną tylekroć anarchię w poglądach filozoficznych, aby nie było wątpliwości, że w pełni sobie uświadamiam doniosłość i ciężar gatunkowy przekonania, które chcę obecnie wyrazić. Przekonany jestem, że uczestniczymy w ostatecznym przewrocie w filozofii i że mamy pełne prawo uważać bezowocną walkę systemów za zakończoną. Twierdzę, że współczesność posiada środki, aby wszelki tego rodzaju spór stał się zasadniczo zbędny, idzie tylko o zdecydowane ich stosowanie.

Środki te zostały stworzone bez rozgłosu, niedostrzegalnie dla większości nauczycieli i pisarzy filozoficznych i w ten sposób powstała sytuacja, jakiej nigdy nie było. Zrozumieć, że jest to naprawdę sytuacja wyjątkowa i że zwrot ma charakter defi- nytywny, można tylko wtedy, gdy po zapoznaniu się z nowymi drogami i z celem, do którego prowadzą, spogląda się wstecz na wszystkie usiłowania, które uchodziły kiedykolwiek za „filozofię”.

Drogi te wywodzą się z logiki. Początek ich dostrzegał mgliście Leibniz, istotne odcinki odkryli w ostatnim stuleciu G. Frege i Bertrand Russel, natomiast punkt zwrotny osiągnął dopiero L. Wittgenstein (Tractatus Logico-philosophicus, 1922).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>