MAX SCHEŁER – ISTOTA OSOBY MORALNEJ CZ. II

Z tego, co powiedziane, wynika: 1. każda obiektywizacja psychologiczna równoznaczna jest z depersonalizacją, 2. Osoba jest dana w każdym wypadku jako podmiot przebiegu (Vollzieher) aktów intencjonalnych, połączonych przez jedność jakiegoś sensu. Byt psychiczny nie ma więc nic wspólnego z bytem osoby.

Już sfera zastosowań słowa pokazuje, że jednostka staje się osobą dopiero na pewnym szczeblu rozwoju. Dziecko nie jest osobą moralną, chociaż okazuje znamiona życia duchowego, świadomość samego siebie, swego „ja”. Dopiero dziecko „pełnoletnie” staje się osobą w pełnym sensie. Niezależnie jednak od tego, kiedy uznaje się nastąpienie pełnoletności w prawie pozytywnym, niezależnie od tego, jakie prawdziwe lub fikcyjne warunki jej wystąpienia zostają ustalone – pełnoletnoić opiera się na pewnych fenomenach. Fundamentalnym fenomenem pełnoletności jest możność przeżycia różnicy między własnym i cudzym aktem woli, uczucia, myślenia. Różnicy, która zawarta jest bezpośrednio w przeżywaniu każdego przeżycia (nie jest więc oparta o jego treść) i – o co właśnie idzie – bez koniecznego względu na to, czy to własne, czy cudze ciało było tym, przez które przeżycie wyraża się na zewnątrz. Tam, gdzie ten wzgląd jest jeszcze konstytucyjnie konieczny, gdzie ktoś np. dopiero przez przypomnienie, że ktoś inny wyraził jakąś myśl, a więc tylko przez obraz przypomnieniowy tego wyrażenia i tego, kto się wyraził (ust mówiących słowa, twarzy mówiącego itd.), albo przez obraz jego czynu potrafi odróżnić tę myśl jako cudzą (w przeciwieństwie do własnej), tam nie ma pełnoletności. Mówiąc popularnie: człowiek nie jest pełnoletni, dopóki po prostu wspćłwykonuje intencje przeżyciowe przynależne do swego świata otoczeniowego (Um- icelt) bez rozumienia ich najpierw, dopóty zatem podstawową formą jego duchowego stosunku do innych jest zarażenie się, współdziałanie, tradycja w szerokim sensie: dopóki chce tego, czego rodzice, wychowawcy i otoczenie, nie poznając, że wola o określonej treści jest cudzą lub wolą innej niż on osoby. Albowiem właśnie przez to uznaje on „cudzą” wolą za „własną” czy też „własną” za „cudzą”. Oczywiście, niepełnoletni może odróżnić to, czego on chce, cd tego, czego chcą inni. Jednak nie ze względu na czystą treść tego aktu i jego zwi’ązek sensowny z innymi treściami, lecz np. ze względu na wyrażenie i ogłaszanie woli poprzez różne oddzielone od siebie przestrzennie ciała. Tam jednak, gdzie tego punktu zaczepienia brakuje, np. w przypomnieniu, tam niepełnoletni nie może oddzielić własnej woli od cudzej. Oczywiście, zdarza się i pełnoletniemu, że np. poddaje się sugestii i uznaje obcą wolę za własną lub w nieświadomej reminiscencji traktuje cudzą myśl jak swoją. Dlatego powiadam: bezpośrednia możliwość rozróżnienia, nie faktyczne rozróżnienie, bezpośrednia świadomość możliwości tego rozróżnienia tworzy istotę pełno- letności. Moglibyśmy powiedzieć: „prawdziwa możliwość rozumienia”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>