Herezje peryferyjne – ciąg dalszy

Gdy postęp wiedzy zneutralizuje je do właściwego im zakresu i znaczenia, sekty te mogą obdarzyć swoistą perspektywą ortodoksyjny krajobraz: w miarę jak znikają, mogą pozostawiać osad nauki.

Zdawałoby się, iż filozof nie chciałby umyślnie stać się ani mistykiem, ani sekciarzem. Nieuchronnie próbuje wyjaśnić swe mistyczne doświadczenie w świetle swej własnej wiedzy i w ten sposób zaszczepić swe ulubione poglądy i zarozumiałe hipotezy na drzewie zdrowego rozsądku. Nie chciałby on również popełnić nielojalności wobec jakiegokolwiek fragmentu prawdy. Ale, w istniejącym stanie rzeczy, z trudem stać się on może rzecznikiem ortodoksji ludzkiej. Ta jest korpusem wierzeń i ocen zbyt chaotycznych, aby zadowolić umysł refleksyjny. Czy zatem każdy filozof musi, wbrew samemu sobie, stać się heretykiem, proporcjonalnie do koherencji i sprawności technicznej swej myśli? Nie jest to nieuchronne. Sądzę, że dostrzegam dwie drogi, na których można uzyskać filozofię nie heterodoksyjną. Jedna z nich jest bardzo trudna – droga wyczerpującej syntezy: byłaby to spekulacja intelektualna o tak równomiernej inspiracji i tak wszechstronnie ugruntowana, że powinna zdać sprawę z systemu lub konglomeratu rzeczy znanych bez przekręcania żadnego z nich.

Filozofia taka byłaby w stosunku do ortodoksji ludzkiej tym, czym byli Ojcowie Kościoła w stosunku do Apostołów albo Doktorzy w stosunku do Ojców. Żaden z filozofów nie dokonał jeszcze takiego wyczynu, i wątpliwe, czy kiedykolwiek go dokona. Ci, którzy podejmowali takie próby, najbardziej wystrzegali się oszukaństwa, ale też byli najmniej filozoficzni. W niczym prawie nie zadowolili krytycznego umysłu: rejestrowali raczej poglądy ludzkie, zamiast władać nad nimi i pogłębiać je, co powinien czynić filozof. Jeśli zaś, na odwrót, uczeń zdrowego rozsądku staje się władczy i systematyczny, na pewno pozostawi, wbrew sobie, znaczną część ludzkiej ortodoksji poza sferą swych zainteresowań i stanie się sekciarzem. Arystoteles na przykład, który byl tak normalny, jak to tylko możliwe dla filozofa, podważył jednak lub zignorował całe rzeczywiste przyrodoznawstwo – stanowiące niemal połowę ludzkiej wiedzy. Ze względu na to jest on humanistą przeistoczonym w metafizyka, odlewającym wszechświat w formach gramatyki i etyki. Ale właśnie ta herezja nadaje jego filozofii właściwy jej charakter i wielkość. Filozof, który byłby na wskroś tradycjonalny i czuł się pewnie w każdej dziedzinie wiedzy, z trudem wywarłby tak wielkie wrażenie. Nie odróżniałby się od innych i słusznie uważano by go za amatora w filozofii, tak jak Cycerona czy Bacona. Jego eklektycyzm byłby niekoherentny, literacki – jak powiedziałby Nietzsche – ludzki, nazbyt ludzki. Tak więc nikła jest nadzieja na osiągnięcie ortodoksji filozoficznej metodą syntetyczną.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>