EGZYSTENCJALIZM CZ. II

– 5. Cała sytuacja człowieka w świecie jest więc fałszywa od początku do końca. Ma on bowiem możliwość wyboru nie między sukcesem a porażką, lecz między dwiema klęskami: wiecznym niezaspo- kojeniem lub reifikacją, egzystencją na kształt rzeczy. Tej swojej pierwotnej sytuacji człowiek nie chce przyjąć do wiadomości. Łudzi się on, że uda mu się zrealizować w pełni swe ideały, a zarazem pozostać bytem dla siebie. Chce on, innymi słowy, stać się bytem w sobie i bytem dla siebie jednocześnie. Pragnie być Bogiem. Ale jest to, jak widzieliśmy, niemożliwością. Człowiek kompensuje tedy swą niezdolność do stania się Bogiem, wyobrażając sobie, że istnieje twór, który tę niezdolność przezwyciężył. Rzutuje swe wiecznie niespełnione marzenia na niebo, tworzy sobie Boga, którym sam nie może się stać. Ale taka wiara jest złą wiarą. Człowiek jest bowiem zwolniony przez nią od integralnej odpowiedzialności za siebie i swoje czyny. Odpowiedzialnością tą obarczony zostaje natomiast wyimaginowany twór, rzekome posłuszeństwo wobec którego okazuje się cnotą. Człowiek akceptujący złą wiarę w dowolnej postaci jest, w terminologii sartrowskiej, człowiekiem nieautentycznym. Podstawowy nakaz moralny formułowany przez Sartre’a głosi: człowiek winien być autentyczny. Winien odrzucić wszelkie poglądy, które głoszą, że za jego poczynania odpowiedzialność ponosi ktoś inny niż on sam: Bóg, historia, obiektywne warunki. Egzystencjalizm jest, zdaniem Sartre’a, doktryną, która dokonuje wielkiego zerwania bielm przesłaniających oczy ludzi, nie próbuje niczego upiększać, daje człowiekowi prawdziwy obraz jego doli.

– 6. Ale czy człowiek może być autentyczny? Owszem – odpowiada Sartre – ponieważ jest wolny. Dla wyjaśnienia tego cofnijmy się do sprawy bytu i nicości. Jak pamiętamy, charakterystyczne dla człowieka jest to, że zakłada on pewne ideały i bezskutecznie zmierza do ich urzeczywistnienia. Tym zatem, co wyróżnia człowieka od innych bytów, jest jego nastawienie się na przyszłość. Gdyby człowiek był tylko tym, czym jest aktualnie – byłby rzeczą. Jest on więc również tym, czym nie jest i właśnie to, że jest on tym, czym nie jest – czyli przyszłością, której przecież jeszcze nie ma – to właśnie stanowi o jego człowieczeństwie. Można tedy zasadnie powiedzieć, że człowiek jest nicością, ponieważ jest tym, czym nie jest.

– 7. Z tego wynika, że człowiek jest wolnością. Jeśli bowiem jest on tym, czym nie jest – nie może być zdeterminowany. Tylko to, co jest, może podlegać determinacjom. A zatem, wszelkie usprawiedliwienie swych poczynań przymusem okoliczności zewnętrznych jest tylko wykręcaniem się od odpowiedzialności. Człowiek, który ulega tym okolicznościom, założył świadomie jako ideał uleganie im. Jest więc za to odpowiedzialny i nikt nie może zeń tej odpowiedzialności zdjąć. Wolność człowieka realizuje się zatem w zakładaniu przezeń określonych ideałów. Tej wolności człowiek nie może się pozbyć. Jest on skazany na wolność. I na towarzyszącą jej odpowiedzialność. Całkowitą i nieograniczoną odpowiedzialność za swe czyny. Człowiek ma świadomość swej wolności i swej odpowiedzialności. Jest nią niepokój. Bierze się on stąd, że człowiek wie, iż może zakwestionować wszystko, odrzucić wszelkie uznane wartości, przeciwstawić się każdemu. Wie, że wartości ustanawia on sam, że zależą one tylko od niego. I pragnie uciec od odpowiedzialności za ten podstawowy wybór, którym jest decyzja o akceptowaniu określonych wartości. Ale wolność jego manifestuje się nawet w tym dążeniu do pozbycia się jej. Również próba rezygnacji z wolności jest podejmowana swobodnie i człowiek jest za nią odpowiedzialny. Może on zatem być autentyczny. To zależy tylko od niego.

– 8. Z twierdzenia, że człowiek jest nicością lub, co na jedno wychodzi, wolnością wynika nadto, że postępowania jego nie daje się przewidzieć. Człowiek istniejący nie może być zamknięty w jakiejkolwiek formule. Jego istota poznawalna jest bowiem dopiero, gdy zrealizuje się. Istotą tą są konkretne ideały, które stawia on przed sobą, a które znane są, gdy się urzeczywistnią, gdy staną się bytem. Takie rozumienie istoty człowieka wynika wprost z uznania go za nicość, ze stwierdzenia, że jest on tym, czym nie jest. To, co nie jest, nie może bowiem być poznane ani przewidziane. Nawet zwierzenia samego człowieka nie informują o tym, gdyż za-wsze,, może on zmienić swe zamiary. Nasza wiedza o konkretnym człowieku ogranicza się zatem do tego tylko, co on już zrobił. Do jego przeszłości. Do tego, co się zobiektywizowało. Przy czym zawsze musimy brać pod uwagę, że sens tej przeszłości, sens tego, co człowiek już dokonał, może, dopóki istnieje, w każdej chwili ulec zmianie, zakwestionowaniu. Znaczenie przeszłości określa bowiem przyszłość. To, co wiemy o człowieku, może zostać przekreślone przez to, czego możemy się o nim jeszcze dowiedzieć. Wszelka pewność jest tu wykluczona.

Cała ta koncepcja człowieka, jako istoty rozdartej między świadomością siebie i świadomością świadomości siebie: rzeczywistością a ideałem: przeszłością, teraźniejszością i przyszłością: dokonaniem czegoś, decyzją i działaniem: bytem i nicością – cała ta koncepcja człowieka streszcza się w znanej formule Sartre’a: „u człowieka i tylko u niego egzystencja poprzedza esencję”. Inaczej mówiąc, znamienne dla człowieka jest to, że ideał wyprzedza u niego rzeczywistość, że jego przyszłość nadaje sens teraźniejszości i przeszłości, że jest on zatem absolutnie wolny i integralnie odpowiedzialny za to, jak z tej wolności korzysta.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>