Doświadczenie autonomii a doświadczenie wytwarzania

Jednakże, jak już wiemy, owo doświadczenie autonomii nie jest tożsame z doświadczeniem wytwarzania, trzeba bowiem,by myśl miała coś, co może zrozumieć, jakieś obiektywne stosunki między esencjami, struktury, powiązania, słowem, z góry dany system relacji. Tak więc z wolnością rozumienia wiąże się niezwłocznie to, że droga, jaką ma się do przebycia, jest najdokładniej wytyczona: „Wobec tego, iż o każdej rzeczy istnieje jedna tylko prawda, to skoro ktoś ją wykryje, wie o niej tyle, ile tylko wiedzieć można. Tak na przykład, jeśli dziecko nauczone arytmetyki wykona dodawanie przestrzegając prawideł, to może być pewne, że odnalazło odnośnie badanej sumy wszystko, co tylko umysł ludzki zdolny jest wykryć, albowiem ostatecznie metoda, która uczy, jak przestrzegać prawdziwego porządku, ściśle wyliczać wszelkie okoliczności tego, czego szukamy, zawiera wszystko to, co nadaje pewność prawidłom arytmetyki” k

Wszystko jest ustalone: przedmiot dociekań i metoda. Dziecko, które swą wolność obraca na to, by według reguł wykonać dodawanie, nie wzbogaca wszechświata o żadną nową prawdę: powtarza raz jeszcze operację, którą tysiące ludzi przeprowadzały przed nim, i której nigdy nie będzie mogło poprowadzić dalej niż oni. Postawa matematyka jest więc uderzająco paradoksalna: umysł jego podobny jest do człowieka, podążającego bardzo wąską dróżką, gdzie każdy jego krok, a nawet pozycja ciała są ściśle uzależnione od tego, po jakim gruncie chodzi, i od konieczności zawartych w samym akcie chodzenia, przy czym człowiek ten jest nieodparcie przeświadczony, iż wszystkie owe czynności wykonuje wedle swojej woli. Słowem, jeśli weźmiemy za punkt wyjścia rozumienie matematyczne, jak pogodzimy stałość i konieczność esencji z wolnością sądu? Problem jest tym trudniejszy, że w czasach Kartezju- sza wszyscy uczeni mężowie uważali porządek prawd matematycznych za ustanowiony przez wolę boską. A ponieważ porządku tego obejść nie sposób, Spinoza będzie wolał złożyć mu w ofierze subiektywność człowieka: pokaże on prawdę jako rozwijającą się i potwierdzającą, dzięki właściwej jej mocy, poprzez owe niepełne osobowości, którymi są modi skończone. W obliczu porządku esencji, subiektywność istotnie może być tylko po prostu wolnością wyrażenia zgody na prawdę (w takim sensie, jak wedle pewnych moralistów jedynym 1 René Descartes: Rozprawa o metodzie. Tłum. W. Wojciechowska. Kraków 1950, s. 16. posiadanym przez ludzi prawem jest prawo do wykonywania swego obowiązku). W przeciwnym wypadku subiektywność jest jedynie niejasną myślą, okaleczoną prawdą, której subiektywny charakter zanika w następstwie jej rozwinięcia i wyjaśnienia. W tym drugim wypadku człowiek znika: nie ma żadnej różnicy między myślą i prawdą: prawda to całokształt systemu myśli. Ponieważ człowiek nie może wytworzyć żadnej idei, ponieważ może tylko ją kontemplować, przeto jeśli chce się ocalić człowieka, nie pozostaje nic innego jak jedynie wyposażyć go w prostą władzę negacji, we władzę mówienia nie wszystkiemu, co nie jest prawdziwe. Pod pozorami jednolitej doktryny znajdujemy tedy u Kartezjusza dwie różne teorie wolności. Pierwsza pojawia się wtedy, gdy rozważa on ową właściwą sobie samemu władzę rozumienia i sądzenia: druga – wtedy, gdy chce on po prostu ocalić autonomię człowieka w obliczu ścisłego systemu idei.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>