Czy Ossowiecki przewidział swoją własną śmierć?

Wydaje się, że tak! Anatol Wroński po raz pierwszy poznał inżyniera w 1937 r. w Rapallo w hotelu „Astoria”. W artykule „Moje spotkanie z Ossowieckim”, jaki ukazał się na łamach „Przekroju”, napisał, że ponownie los ich zetknął w 1941 r., gdy jego szwagier został aresztowany i osadzony w Pawiaku oraz w 1944.

Słynny tenor przedwojenny z Teatru Wielkiego pisał: „Trzeba trafu, że w tej samej 4-osobowej celi, gdzie hitlerowcy trzymali ponad 20 więźniów, siedział ze szwagrem Ossowiecki. – Prawda inżynierze – zapytał szwagier, że ja wkrótce dostanę w czapę? Czekam tylko na swoją kolejkę. – Myli się pan (…) Wyjdzie pan z Pawiaka. Wojnę pan przeżyje. Ale umrze pan w 52 roku życia. Szwagier miał wówczas 29 lat. Zmarł 13 lutego w 1963 r. mając 52 lata.

„Z początkiem 1944 r. spotkałem Ossowieckiego w kawiarni u Lardellego. Siedział samotny przy swoim dawnym stoliku (…) Dobrze pan zrobił wyjeżdżając z Warszawy. Ja, niestety, nie mogę. Uniknie pan tragicznego losu miasta … Widzę morze ognia i krew. Wszędzie krew, krew. Dymy zasłaniają ruiny Warszawy. Potoki krwi, Warszawy nie ma. Ale potem będzie. Inna. Nowa (…) – Niemcy wojnę przegrają. Berlin czeka ten sam los, co Warszawę. – Pan wojnę przeżyje. Będzie pan długo żyć – dodał – Ale ja … szeptem dokończył: wojny nie przeżyję. Zamilkł. Zdaje się po raz pierwszy przepowiedział swoją śmierć”.

Istotnie Ossowiecki nie przeżył. Zdaniem Wrońskiego Niemcy aresztowali go w domu przy Marszałkowskiej 17, pobili i wrzucili do piwnicy pod apteką przy narożniku Marszałkowskiej i Oleandra. W piwnicy tej ukryło się kilku uciekinierów. Niemcy wrzucili do niej granat, a kamienicę zburzyła bomba w czasie powstania warszawskiego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>