Category Filozofia i Socjologia

Filozofia Hegla

Podobnie jak filozofia Schellinga, filozofia Hegla była idealistyczna. Według Hegla Duch, czyli Idea stanowi istotę i duszę niejako wszystkiego, co istnieje. Nawet materia jest tylko przejawem Ducha, czyli Idei. Czy to możliwe? Czy rzeczywiście materia jest tylko przejawem Ducha? Jest to zagadnienie niezwykle ważne z filozoficznego punktu widzenia, nie mamy jednak teraz potrzeby nad nim się zastanawiać. Mamy się obecnie zapoznać z poglądami Hegla na historię, wyrosłymi na tej idealistycznej podstawie jego systemu.

czytaj więcej

Charakter człowieka – ciąg dalszy

Dlatego także dla etyki i dla dokładniejszego oddzielenia pojęć moralnie „dobre” i „normalne psychicznie” oraz moralnie „złe” i „chorobliwe” najwyższą wagę posiada staranne odróżnienie osoby i charakteru. Na przykład wszystko, co głosi psychiatria o tak zwanych „zmianach charakteru” przy pewnych chorobach psychicznych, nie może – nawet w najcięższych przypadkach – dotyczyć „osobowości”. W tym wypadku traci ona tę tylko zdolność, aby być daną dla innych. Można więc wówczas tyle tylko twierdzić, że choroba czyni osobowość całkowicie niewidoczną, umożliwiając tym samym wydanie o niej sądu, Ale nawet ta wypowiedź możliwa jest tylko dlatego, ponieważ przyjmujemy istnienie osobowości poza owymi zmianami charakteru, osobowości tymi zmianami nie dotkniętej. W tym właśnie leży powód, dla którego w takim przypadku odpowiednie działania uważamy za „niepoczytalne” (nie dotyczy to jednak odpowiedzialności podmiotu). Abstrahując od przypadków, w których osobowość wydaje się nam całkowicie niewidoczna na skutek zmian charakterologicznych podmiotu działającego, doświadczenie dostarcza dokładnego świadectwa, że opisywane przez psychiatrię zmiany charakteru są całkowicie niezależne np. od moralnych i innych duchowych intencji osobowości. Ten sam histeryczny charakter może np. w przypadku Dziewicy Orleańskiej prowadzić do czynów najprawdziwiej bohaterskich i wielkich, a w innych wypadkach do aktów najgorszego niszczenia wartości. I w jednakowym stopniu oba działania nacechowane są tymi samymi rysami „charakteru histerycznego”. Dlatego należałoby przy analizach psychiatrycznych chorobliwego charakteru zawsze najstaranniej unikać stosowania wyrażeń wartościujących moralnie. Jeśli się tak nie dzieje, jest to zawsze świadectwem, że badaczowi nie udało się w pełni wyodrębnić natury zmian chorobliwych spośród specyficznych, indywidualnych treści życiowych, które miał podczas analizy przed oczami.

czytaj więcej

RELIGIA POEZJĄ

Niektóre z charakterystycznych cech antropologii filozoficznej Santayany można prześledzić na przykładzie jego teorii religii. Poświęcił jej autor kilka swych prac: Interpretation of Poetry and Religion (1910), Reason in Religion (1905), The Idea of Christ in the Cospels (1945) i inne.

czytaj więcej

Zasadność przyjmowania istnienia substancji duchowej

Z tych samych względów najostrzej trzeba oddzielić ideę osobowości od takich idei, które oparte są na zjawiskach danych w przeżyciu, a które odpowiadają powyższym pojęciom. Takimi pojęciami są realne i rzeczowe pojęcia „s u b- stancji duchowej” i tak zwanego „char a k t e r u”.

czytaj więcej

Esej George Santayany

Szczególnie silne eksponowanie subiektywnych aspektów i funkcji religii – co jest zjawiskiem dość częstym w religioznawstwie burżuazyjnym – sprowadza myśl badawczą na tym polu na niewłaściwe tory i staje się przesłanką dla jednostronnych wniosków i uogólnień. Teza Santayany – religia = poezji – może być tego przykładem.

czytaj więcej

Dziwna to wolność

Ostatecznie rozkłada się ona na dwa takty: w toku pierwszego jest negatywna i jest autonomią, ale sprowadza się do tego, że wzbraniamy się udzielić naszej zgody na błąd lub nieklarowne myśli: w toku drugiego zmienia znaczenie, jest pozytywną akceptacją, ale wtedy wola traci swą autonomię i wielka jasność, która tkwi w rozumie, przenika i determinuje tę wolę. Czy tego właśnie chciał Kartezjusz, czy teoria, którą zbudował, odpowiada rzeczywiście owemu pierwotnemu poczuciu wolnej woli, jakiego doznał ten niezależny i dumny człowiek? Nie sądzę. Przede wszystkim ten indywidualista, w którego filozofii własne ja odgrywa tak wielką rolę, zarówno wtedy, gdy kreśli historię swych myśli w Rozprawie o metodzie, jak i wtedy, gdy napotyka na samego siebie jako fakt niezbity, na drodze swego zwątpienia – wymyślił wolność odcieleśniającą i odindywidualizowującą. Podmiot myślący, jeśli mu wierzyć, jest przede wszystkim niczym, jest tylko czystą negacją, ową nicością, owym nikłym drżeniem powietrza, które potrafi wymknąć się zakusom wątpienia, a które nie jest niczym innym, jak wątpieniem samym: wychodzi on z owej nicości po to tylko, by stać się czystym wznoszeniem się bytu. Nie ma wielkiej różnicy między uczonym kartezjańskim, który jest po prostu wizją prawd wiecznych, a filozofem platońskim umarłym dla ciała, umarłym dla życia, który jest jedynie kontemplacją Form i który koniec końców utożsamia się z wiedzą samą, Ale człowiek w Kartezjuszu miał inne ambicje: pojmował swe życie jako przedsięwzięcie, chciał, by wiedza była tworzona i to tworzona przez niego: a tymczasem jego wolność nie pozwalała mu tego „robić”. Pragnął, by człowiek pielęgnował w sobie namiętności pod warunkiem, że będzie z nich czynił dobry użytek: dostrzegał niejako ową paradoksalną prawdę, że nie istnieją wolne namiętności. Nade wszystko przekładał prawdziwą szlachetność, którą określał takimi oto słowy: „Otóż sądzę, że prawdziwa szlachetność, która sprawia, że człowiek ceni się tak wysoko, jak do tego jest uprawniony, polega na tym jedynie, że z jednej strony jest świadom, iż nic do niego nie należy rzeczywiście oprócz swobodnego rozporządzania swoją wolą, oraz, że pochwała lub nagana powinna go spotkać wyłącznie za dobre lub złe jej używanie, to znaczy, że nigdy nie zabraknie mu chęci do przedsięwzięcia i spełnienia wszystkiego, co uzna za najlepsze. To właśnie oznacza iść doskonałą drogą cnoty” \ Otóż owa wynaleziona przezeń wolność, która może tylko powstrzymywać pragnienia do chwili, gdy jasny obraz Dobra zdeterminuje postanowienia woli, nie zdolna jest usprawiedliwić tego uczucia dumy, że oto jest się prawdziwym autorem swoich czynów i nieustannym twórcą swobodnych poczynań: nie może też ona dostarczyć mu środków dla wynalezienia schematów działań, zgodnie z ogólnymi regułami metody. Albowiem Kartezjusz, dogmatyczny uczony i dobry chrześcijanin, daje się zmiażdżyć przez przedustanowiony porządek prawd wiecznych i przez wieczny system wartości stworzonych przez Boga. Człowiek jest wolny tylko nominalnie, jeśli nie odkrywa swego Dobra, jeśli nie buduje Wiedzy. Wolność kartezjańska spotyka się tu z wolnością chrześcijańską, która jest wolnością fałszywą: człowiek kartezjański i człowiek chrześcijański są wolni dla Zła, nie dla Dobra, dla Błędu – nie dla Prawdy. Posługując się światłością przyrodzoną i nadprzyrodzoną, której im udziela, Bóg prowadzi ich za rękę ku Wiedzy 1 René Descartes: Namiętności duszy, cyt. wyd., s. 134. i Cnocie, jaką dla nich wybrał: pozostaje im jedynie dać się powodować: cała zasługa tego wznoszenia się przypada Jemu. Ale wymykają mu się oni w tej mierze, w jakiej są nicością: mogą w drodze puścić jego rękę i pogrążyć się w świecie grzechu i niebytu. I na odwrót, mogą oni oczywiście uniknąć Zła intelektualnego i moralnego: wystrzegać się, mieć się na baczności, zawieszać sądy, stawiać tamę swym pragnieniom, powstrzymywać w porę czyny. A więc wymaga się od nich tego jedynie, by nie krzyżowali zamiarów Boga. Ale ostatecznie Błąd i Zlo są niebytem: na tym polu człowiek nie ma nawet wolności wytworzenia czegokolwiek. Jeśli obstawać będzie przy swoim grzechu lub przesądach, to, co stworzy, będzie niczym: jego upór nie zakłóci nawet porządku powszechnego. „Nie zawsze też, powiada Claudel, ma się pewność, co jest najgorsze”. W doktrynie, która utożsamia byt z postrzeganiem, jedyną dziedziną inicjatywy ludzkiej jest ten teren „niczyj”, o którym mówi Platon, teren, który „postrzega się jedynie we śnie” – granica bytu i niebytu.

czytaj więcej

Wizja świata według Sartre’a

Te dwie cechy egzystencjalizmu: ontologizacja człowieka i negacja społeczeństwa – sprawiają z kolei, że nie potrafi on wytłumaczyć konkretnego, historycznego kształtu ludzkiej egzystencji. Problem charakteru zbiorowości, w jakiej żyje dane indywiduum, problem możliwości wyboru, jakimi ono rzeczywiście dysponuje, nie tylko nie daje się w jego obrębie rozstrzygnąć, lecz nawet sformułować. Aby zagadnienie to mogło być postawione, trzeba przecież uprzednio założyć, że społeczeństwo istnieje jako pewna specyficzna całość, posiadająca własną dynamikę, własne ideały, własną przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Na terenie egzystencjalizmu założenie takie nie może być przyjęte. Z chwilą gdy zostało ono przez Sartre’a wprowadzone, egzystencjalistyczne stadium jego rozwoju dobiegło kresu.

czytaj więcej

Badania rosyjskich stosunków społeczno-ekonomicznych

Oczerki po istorii matierializma (Szkice z historii materializmu) – 1894 r. i Przyczynek do zagadnienia rozwoju monastycznego pojmowania dziejów – 1895 r. Zwłaszcza ta ostatnia praca uzyskała szczególną popularność. Wychowało się na niej – również według oceny Lenina – całe pokolenie rosyjskiej socjaldemokracji. Stanowi ona niewątpliwie najpoważniejszą pracę filozoficzną Plechanowa.

czytaj więcej

Analiza znaczenia naszych pytań

Osiągamy to przez analizę znaczenia naszych pytań. Filozoficzne problemy, a często i inne problemy, są trudne do zrozumienia – należy zapytać, co one znaczą. Jak daje się takie wyjaśnienie? W jaki sposób wskazujemy znaczenie pytania?

czytaj więcej

Stwierdzenie „poczytalności” człowieka

Z tego właśnie względu choroba psychiczna znosi „poczytalność” odpowiednich działań ze w z g I ę- d u na osobę, w żadnym jednak wypadku nie znos: całkowicie „odpowiedzialności” tej osoby. Odpowiedzialność bowiem znajduje się w istotnym związku z bytem osoby. Poczytalność działań, respective poczytalność człowieka, tzn. zdolność bycia podmiotem poczytalnych działań, i moralna „odpowiedzialność” powinny być najściślej oddzielane. Zniesienie poczytalności dowodzi tylko, że skuteczność „motywó w” odchyla się tak bardzo od normalnej, że niemożliwe jest zdecydować poznawczo, czy dane działanie jakiegoś człowieka przynależy do osobowości tego człowieka, czy nie. Natomiast w ścisłym sensie zniesienie odpowiedzialności osoby w ogóle nie może mieć miejsca. Zwierzę na przykład jest zupełnie nieodpowiedzialne za swą działalność. Chory natomiast jest tylko niepoczytalny. To znaczy: nikt nie może przypisać jakiegoś działania jego osobowości i w ten sposób stwierdzić, czy jest on za nie odpowiedzialny. Pozostaje on natomiast odpowiedzialny za wszelkie swoje naprawdę osobowe czyny. Dlatego „poczytalność” zakłada odpowiedzialność. Odpowiedzialność jednak nie jest jednoznaczna z poczytalnością czy zgoła jej skutkiem, jak przyjmuje wielu teoretyków deterministycznych (np. także i T. Lipps, który utożsamia odpowiedzialność z normalną skutecznością motywów) h

czytaj więcej