Category Bez kategorii

JEDNOSTKA I WSPÓLNOTA MORALNA CZ. III

Nie całe jednak postępowanie jednostki należało do sfery osobowości, ale jedynie ta jego część, której determinantę stanowi akt intuicyjnego wartościowania. Była to determinacja tego rodzaju, w której jednostka sama determinuje siebie. Człowiek jako osoba był dla Schelera jednostką w pełni odpowiedzialną za siebie i to nie tylko za motywy swego postępowania, ale za cały jego przebieg i rezultaty. Istotę osobowości Scheler dostrzegał w poczuciu odpowiedzialności za podejmowane akty. Osobowość ujawniała się jego zdaniem w refleksji nad własnymi, samoistnymi czynnościami i to zarówno tymi, które oceniało społeczeństwo, jak i najbardziej intymnymi, w które społeczność nie ingeruje bezpośrednio. Wysuwanie indywidualnej odpowiedzialności jako głównego momentu osobowości nie oznaczało jednak, że dla Schelera człowiek był jednostką „samotną”, tj. skazaną na własną wolność i własną odpowiedzialność. Tego rodzaju wątki można odnaleźć w filozofii egzystencjalistycznej. Można nawet powiedzieć, że schelerowska koncepcja poczucia indywidualnej odpowiedzialności jako istotnego elementu osobowości zainspirowała zapewne myśl egzystencjalistyczną. Mimo jednak wyakcentowania w swej etyce kwestii indywidualnej odpowiedzialności, Scheler był jak najdalszy od koncepcji „samotności” jednostki.

czytaj więcej

H. BUCZYŃSKA – ZADANIA FILOZOFII PRZYRODY

Najprostszym sposobem określenia istoty filozofii przyrody jest ustalenie jej stosunku do nauk przyrodniczych. Od zarania myśli zachodniej aż do czasów Newtona, a nawet Kanta, nie istniało rozróżnienie między filozofią przyrody a naukami przyrodniczymi, wtedy jednak spekulatywna metoda (filozofii przyrody) oderwała się od doświadczenia (nauk przyrodniczych), aż w końcu w połowie XIX wieku stało się jasne, że metoda spekulatywna jest złudna i prowadzi w ślepy zaułek. Następnie (przyszedł okres, w którym filozofia była u przyrodników w pogardzie, aż do początków XX wieku, kiedy to pojęcie „filozofii przyrody” odzyskało szacunek i na skutek niespotykanego rozwoju nauk przyrodniczych odżyło ogólne zainteresowanie problemami filozoficznymi z nimi związanymi.

czytaj więcej

H. BUCZYŃSKA – MARKSIZM WSPÓŁCZESNY 1 HORYZONTY FILOZOFII CZ. II

Miejsce marksizmu we współczesnej filozofii nie jest statyczne – mamy tu do czynienia z procesem, z wielokierunkową dynamiką rozwojową, uwarunkowaną zarówno przez przemiany wewnątrz samej filozofii, jak i przez szersze procesy społeczno-ideowe. Uchwycenie tej dynamiki we wszystkich jej aspektach pokrywałoby się z próbą nakreślenia panoramy myśli współczesnej. Jednym z aspektów tych procesów są przemiany zachodzące w samo- określaniu się marksizmu wobec współczesnej filozofii jako całości, a zwłaszcza w stosunku do jej niemarksistowskich nurtów. Przemiany te, najogólniej mówiąc, zmierzają w kierunku definiowania marksizmu jako filozofii programowo otwartej, która odrębność i specyfikę swej perspektywy poznawczej określa nie przez odgradzanie się od innych kierunków i zasklepianie się w sobie, lecz przez świadome współuczestnictwo w całokształcie problemów i trudności filozofii współczesności. Świadomość własnej odrębności, a nieraz w stosunku do tych lub innych prądów niemarksistowskich również i wyraźnej przeciw- stawności ideowej i filozoficznej, nie pozostaje w sprzeczności z uznaniem istnienia wspólnych kręgów merytorycznej problematyki. Stwierdza się przy tym, że nowe, ważne ze względów poznawczych i światopoglądowych problemy i kierunki ich rozwiązań pojawiają się w różnych nurtach: stąd też doniosłość rozszerzenia horyzontów marksizmu przez integrację, włączanie takiej problematyki. Nie kusząc się o analizę całokształtu tych przemian, chciałoby się wskazać na stopień ich nasilenia na przykładzie dwóch nowszych marksistowskich dzieł filozoficznych. Materiał to fragmentaryczny, niezmiernie jednak, jak się wydaje, pouczający jako świadectwo stopnia nasilenia tych przemian i związanych z nimi problemów Daje on również pewien wgląd w wielokierunkowość procesów i zróżnicowań wewnętrznych, aktualnie zachodzących w samej filozofii marksistowskiej.

czytaj więcej

Empiryczna niemożliwość odpowiedzi na pytania

Jasne jest, że w przykładach danych powyżej mamy do czynienia z empiryczną niemożliwością odpowiedzi na pytania. Jest jedynie rzeczą przypadku, że ani Platon, ani żaden z jego przyjaciół nie zapisali dokładnie, co Platon robił w swe pięćdziesiąte urodziny (lub że takie zapiski zaginęły, jeśli istniały), podobnie ma się sprawa z wagą Homera i rzeczami na drugiej stronie księżyca. Zdobycie i okrążenie księżyca jest praktycznie czy technicznie niemożliwe dla człowieka i jest wysoce prawdopodobne, że zbadanie satelity naszej ziemi nigdy nie nastąpi. Lecz nie jest to zasadniczo niemożliwe. Księżyc znajduje się bardzo daleko, zwraca się zawsze tą samą stroną do ziemi, nie posiada atmosfery, w której człowiek mógłby oddychać – lecz bez trudu możemy sobie wyobrazić odmienne warunki. Powstrzymują nas od podróży na księżyc jedynie brutalne fakty, nie sprzyjający stan rzeczy, a nie żadna zasada, w myśl której pewne rzeczy są niedostępne naszej wiedzy Nawet wtedy, jeśli niemożliwość rozwiązania pewnych problemów jest spowodowana Prawem Natury, to będziemy mówić, że jest to niemożność jedynie empiryczna, a nie logiczna, pod warunkiem, że możemy wskazać, jakie prawo musiałoby ulec zmianie, aby problem stał się rozwiązalny. Istnienie jakiegokolwiek Prawa Natury musi być traktowane jako fakt empiryczny, który równie dobrze mógłby być inny. Całe zainteresowanie naukowców koncentruje się na poszczególnych Prawach Natury, natomiast ogólny punkt widzenia filozofa musi być niezależny od ważności (validity) każdego z poszczególnych praw.

czytaj więcej

Egzystencjalim Sartre’a – dalszy opis

Egzystencjalizm jest doktryną zdolną o wiele bardziej niż fenomenologia do rozpatrywania zawiłych spraw potocznego bytowania ludzi. Tłumaczy on, na czym polega szczególny charakter egzystencji człowieka, wyjaśnia w swoisty sposób charakter jego cierpień, charakter rozdzierających indywiduum i społeczeństwo antagonizmów, proponuje metodą badania osobowości. A jednak egzystencjalizm nie zadowolił Sartre’a, tak jak nie może zadowolić nas. Można bowiem postawić mu jeden, lecz za to zasadniczy zarzut: jest ahistoryczny.

czytaj więcej

Działalność teoretyczna Plechanowa

Krytyka marksizmu przez rewizjonistów – podkreślał Plechanow – nie przyniosła żadnych nowych wartości. Krytyka marksizmu stała się swego rodzaju modą, im bardziej zaś staje się modą, tym bardziej traci wszelką naprawdę krytyczną treść. Odrzucając wyniki, do których doszli Marks i Engels, krytycy nie są zdolni do zastąpienia ich czymś nowym, lecz ograniczają się do nudnego powtarzania samego żądania krytyki, częstokroć przechodząc na pozycje współczesnych im burżuazyjnych myślicieli lub wracając do punktu widzenia poprzedników Marksa i Engelsa. Klasycy marksizmu, bezlitośnie krytykujący wszystko istniejące, nie obawiali się wyników swej krytyki. Również ich uczniowie – stwierdza Plechanow – nie powinni obawiać się krytyki osiągniętych przez mistrzów rezultatów. Bowiem o istocie marksizmu – jak podkreślali jego twórcy – stanowią nie same rezultaty, lecz droga, która do osiągnięcia ich prowadzi, Wszak Marks i Engels wielokrotnie podkreślali, że rezultaty mają znaczenie przemijające. Byłoby źle – mówi Plechanow – gdybyśmy chcieli myśleć jak Marks i Engels, w takich warunkach, w których sami Marks i Engels myśleliby juź inaczej. Ważny bowiem jest żywy duch teorii Marksa, nie zaś martwa litera. Nie wszelka jednak krytyka – zauważa Plechanow – zdolna jest uratować przed dogmatyzmem. Dotyczy to zwłaszcza – zdaniem Plechanowa – „krytyki” uprawianej przez Bernsteina, Schmidta i innych.

czytaj więcej

CZŁOWIEK I ŚWIAT WARTOŚCI CZ. II

Skoro ani tendencje określające proces historyczny, ani zasady obowiązujące w społeczeństwie nie gwarantują jednostce moralnego charakteru jej postępowania, musi się ona odwołać do samej siebie, do własnych sił. Sama musi podjąć wysiłek kształtowania własnej szlachetności. Jest to w przekonaniu Schelera możliwe dzięki szczególnej władzy poznawczej, którą Scheler w ślad za Husserlem nazywał intuicyjnym wglądem w istotę wartości uzy- 1 M. Scheler: O zjawisku tragiczności. Tł. R, Ingarden. Lwów 1938 s. 36. skiwanym w drodze „redukcji fenomenologicznej”, a który ma służyć nawiązaniu więzi między jednostką a światem wartości moralnych. Scheler przeciwstawiał się sprowadzaniu wartości do zjawisk psychicznych, ponieważ w takim wypadku nie można by się uwolnić od ich subiektywnych, przypadkowych interpretacji, i dlatego głosił pogląd o obiektywnym istnieniu wartości. Taka wartość jak np. przyjaźń nie polega na przeżywaniu pewnego nastroju, jej istoty trzeba szukać poza sferą procesów psychicznych. 2 tego względu Scheler uważał, że wartości istnieją obiektywnie. Uznanie obiektywnego charakteru wartości nie oznacza oczywiście, że stanowią one rodzaj samoistnych, niezależnych od człowieka i jego świadomości istnień, że istnieją podobnie jak rzeczy lub przedmioty zewnętrzne. Scheler nie uważał, że wartości moralne posiadają w świecie zewnętrznym wobec świadomości ludzkiej swoich nosicieli czy wyrazicieli. Są one jednakże niezależne od tego, czy aktualnie posiadają reprezentanta w takim czy innym zewnętrznym wobec świadomości zjawisku. Wartość przyjaźni pozostaje np. nienaruszona, kiedy przyjaciel okaże się fałszywy i zdradzi. Jeśliby wartości miały istnieć podobnie jak rzeczy, to etyka Schelera byłaby próbą restauracji platońskiej koncepcji idei lub też byłaby nawiązaniem do teologicznych zabiegów nad stworzeniem hierarchii bytów. Porządku wartości moralnych nie można według Schelera odrywać od człowieka, od jego świadomości, choć nie można go też zamykać w granicach przeżyć psychicznych. „Jeśli porządek wartości trzeba oddzielić od zmiennej ludzkiej świadomości o tym porządku, to porządek moralny sam w sobie, bez żyjącego ducha, jest bezsensowny.” 1 Nie chodzi o dość banalne twierdzenie, że wszelkie zjawiska wartościowane moralnie dotyczą jedynie człowieka, a nie przyrody, Scheler wykraczał poza to twierdzenie i próbował określić bliżej tą sferą zjawisk właściwych człowiekowi, z którymi związane jest zjawisko wartościowania moralnego. Służyło mu do tego pojęcie „osoby”, ujmujące człowieka od strony szczególnie ważnej dla życia moralnego.

czytaj więcej

KONFRONTACJE

Podstawy filozofii Santayany formułowały się w wyniku starcia dwóch przeciwstawnych prądów umysłowych: katolicyzmu i naturalizmu. Na ukształtowanie fundamentów tej filozofii wpłynęło dodatkowo inne zjawisko, a mianowicie fakt konfrontacji dwóch odmiennych typów kultury i cywilizacji europejskiej i amerykańskiej, humanistycznej i industrialnej.

czytaj więcej

POJĘCIE ISTNIENIA CZ. II

Jestem wolny. A czy ci inni też są wolni? Piotr, Jan, Tadeusz – co z nimi? Czy oni istnieją tak jak ja? To zależy. Z punktu widzenia każdego z nich zapewne tak. Nie mam prawa temu zaprzeczyć. Ale z mojego punktu widzenia istnieją oni inaczej. Dla mnie są oni przedmiotami. Dla nich najważniejsza jest ich świadomość, jak moja dla mnie. Ale ich świadomość jest mi niedostępna. Nie widzę jej. Widzę twarze, oczy, ręce, ciała. Słyszę mowę. Dostrzegam gesty, ruchy, działania. Dla nich wszystko to ma sens, gestykulują, ruszają się, działają w jakimś celu. Ale dla mnie ten sens może być z gruntu inny. A cel, który dla mnie wynika z obserwacji, jako cel, przez każdego z nich postawiony przed sobą, może zasadniczo różnić się od tego nieznanego mi celu, przyjmowanego przez nich w rzeczywistości. Imputując im pewien cel, interpretując ich zachowanie się, traktuję ich jak rzeczy. Uprzedmiota- wiam ich. Zniewalam. Odbieram im wolność, gdyż ograniczam ich możliwości. Piętrzę przed nimi przeszkody, z których największą jestem ja sam.” Przez fakt, że na nich patrzę, że o nich myślę, że tworzę sobie pewien ich obraz, podczas gdy oni nie mają żadnego wpływu na to, co widzę, co myślę, co wyobrażam sobie – przez ten fakt stają się oni zależni ode mnie. Tak jak ja jestem zależny od nich.

czytaj więcej

H. BUCZYŃSKA – ZADANIA FILOZOFII PRZYRODY CZ. II

Aby wyjaśnić w pełni naszą tezą, należy tak scharakteryzować nauki przyrodnicze, aby odróżnić je od sztuki i tzw. nauk humanistycznych. Ograniczymy się do stwierdzenia, że przez przyrodę rozumiemy to wszystko, co jest realne, czyli określone w czasie i przestrzeni. Wszystkie przedmioty i procesy występujące w przestrzeni występują również w czasie. Konwersja nie byłaby prawdziwa, byłoby absurdem lokalizować uczucia i emocje (oczywiście czasowe) jako takie. Mogą one jednakże być związane z określonymi osobami (ktoś doznaje uczuć i emocji) i w tym sensie są związane z rzeczami przestrzennymi. Dalej, skoro wszystkie historyczne, kulturowe i językowe przedmioty są czasowo- -przestrzenne, to są one częścią przyrody i nauk przyrodniczych.

czytaj więcej

Działanie jednostki i jej indywidualne wysiłki

Właściwym podmiotem historii są masy, klasy społeczne, ale i działanie jednostki, jej indywidualne wysiłki zostają włączone w obiektywny proces dziejowy, stają się jego nieodzownym elementem składowym. Przebieg wydarzeń może ulegać nawet znacznym modyfikacjom pod wpływem oddziaływania poszczególnych jednostek. Oczywiście, muszą to być jednostki „wpływowe”, zajmujące wyeksponowane, węzłowe pozycje w społeczeństwie. Plechanow objaśnia swą myśl odwołując się do znanych faktów historycznych i pokazuje jak drobne, trudno uchwytne przyczyny, wynikające z charakteru i indywidualnych właściwości ludzi stojących u steru władzy, przywódców wojskowych, wybitnych uczonych itp. wpływają na przyczyny natury ogólnej, przyśpieszając lub opóźniając, modyfikując przebieg wydarzeń historycznych. Jest to problem – wskazuje Plechanow – stosunku przypadkowości i konieczności w procesie historycznym. Doceniając rolę zjawisk przypadkowych, wynikających z osobistych cech ludzi, którzy wysunęli się na czoło danych wydarzeń, Plechanow podkreśla, że owa przypadkowość jest również elementem kształtującym proces historyczny, ale elementem mającym znaczenie drugorzędne w stosunku do ogólnych prawidłowości rozboju dziejów. Wybitne jednostki wywierają bowiem wpływ na losy’ społeczeństwa, ale ten sam wpływ jest określony przez materialne, społeczno-ekonomiczne warunki istnienia społeczeństwa. Toteż żadna jednostka, jak wielkie by nie było jej znaczenie, nie może nadać dowolnego kierunku rozwojowi społeczeństwa, nie może zmienić ogólnej dziejowej tendencji rozwojowej, nie może cofnąć lub zawrócić „koła historii”. Wpływowe jednostki dzięki właściwościom swego umysłu i charakteru mogą zmieniać pewne poszczególne skutki wydarzeń, lecz nie są w stanie zmienić ich tendencji, która jest określona przez inne czynniki. Przeciwstawiając się heroistycznej koncepcji historii Plechanow podkreśla, że wielkość wybitnych postaci historycznych wynika stąd, że ich działalność jest świadomym i wolnym wyrazem nieświadomego i koniecznego biegu historii. Dlatego Plechanow będzie wielokrotnie powtarzał, że wielka jednostka musi pojawić się ilekroć rozwój wydarzeń zrodzi na nią zapotrzebowanie. W odpowiednim czasie, zawsze gdy zachodziła potrzeba, zjawiali się tacy ludzie, jak Cezar, Napoleon czy Cromwell.

czytaj więcej