Category Bez kategorii

EMPIRYZM. ZASADA SPRAWDŹALNOSCI CZ. II

Schlick, jak wszyscy neopozytywiści, nie interesował się problemem, w jaki sposób poznajemy świat, lecz jakie poznanie jest wartościowe. Jako zwolennik empiryzmu twierdził, że poznaniem wartościowym jest jedynie poznanie empiryczne.

czytaj więcej

Działalność teoretyczna Plechanowa

Cała działalność teoretyczna Plechanowa podporządkowana była obronie podstaw teoretycznych socjalizmu naukowego, teorii Marksa i Engelsa, która „po raz pierwszy w sposób realny wyjaśniła bieg rozwoju kultury ludzkiej, bezlitośnie rozbiła sofizmaty teoretyków burżuazji i uzbrojona w wiedzę swego wieku wystąpiła w obronie proletariatu”. Plechanow nie absolutyzuje jednak wyników osiągniętych przez klasyków. Klasycy ustalili „główne zasady” nowej nauki, zadaniem następców i kontynuatorów jest ich dalszy rozwój. Uważa on za rzecz samą przez się zrozumiałą, że rozwój ten nie jest jeszcze zakończony i że rozwój marksimu nie może zatrzymać się na pracach Marksa i Engelsa, tak jak teoria o pochodzeniu gatunków nie mogła się uważać za ostatecznie ukształtowaną wraz z ukazaniem się podstawowych prac Darwina. Zadaniem zwolenników marksizmu – stwierdza Plechanow- jest szczegółowe opracowanie ustalonych przez klasyków „głównych zasad”. Zwolennik Marksa – godny tego miana – nie będzie więc ograniczał się do powtarzania, że byt określa świadomość, nie zaś na odwrót, lecz będzie starał się wyjaśnić, w jaki sposób w różnych warunkach odbywa się to określanie świadomości przez byt, będzie badał odnoszące się do tego zjawiska fakty i ich zależności przyczynowe.

czytaj więcej

Widzieć poza czasem i przestrzenią – kontynuacja

Niektórych badaczy odstrasza fakt, że zjawisk paranormalnych nie można wyjaśnić w paradygmatach współczesnego przyrodoznawstwa. W świadomości tych badaczy pokutuje mit scjen- tyzmu i neopozytywizmu.’ Z drugiej strony powstaje swoista gnoza doktrynerska, w ramach której formułuje się pseudonaukowe teorie, fantazyjne hipotezy na granicy science fiction. Unikając tych skrajności stwierdzam, że zjawiska paranormalne: telekineza, prekognicja, telepatia są faktami realnymi empirycznie udowodnionymi. Słusznie sądzą psychologowie: Murphy, Rhine, Pratt, Soal, Bateman, Thouless, że spostrzeganie pozazmys- łowe (extrasensory perception) jest bezsporne. Spierać się można jedynie o właściwą interpretację naukową tych zjawisk.

czytaj więcej

EGZYSTENCJALIZM CZ. II

– 5. Cała sytuacja człowieka w świecie jest więc fałszywa od początku do końca. Ma on bowiem możliwość wyboru nie między sukcesem a porażką, lecz między dwiema klęskami: wiecznym niezaspo- kojeniem lub reifikacją, egzystencją na kształt rzeczy. Tej swojej pierwotnej sytuacji człowiek nie chce przyjąć do wiadomości. Łudzi się on, że uda mu się zrealizować w pełni swe ideały, a zarazem pozostać bytem dla siebie. Chce on, innymi słowy, stać się bytem w sobie i bytem dla siebie jednocześnie. Pragnie być Bogiem. Ale jest to, jak widzieliśmy, niemożliwością. Człowiek kompensuje tedy swą niezdolność do stania się Bogiem, wyobrażając sobie, że istnieje twór, który tę niezdolność przezwyciężył. Rzutuje swe wiecznie niespełnione marzenia na niebo, tworzy sobie Boga, którym sam nie może się stać. Ale taka wiara jest złą wiarą. Człowiek jest bowiem zwolniony przez nią od integralnej odpowiedzialności za siebie i swoje czyny. Odpowiedzialnością tą obarczony zostaje natomiast wyimaginowany twór, rzekome posłuszeństwo wobec którego okazuje się cnotą. Człowiek akceptujący złą wiarę w dowolnej postaci jest, w terminologii sartrowskiej, człowiekiem nieautentycznym. Podstawowy nakaz moralny formułowany przez Sartre’a głosi: człowiek winien być autentyczny. Winien odrzucić wszelkie poglądy, które głoszą, że za jego poczynania odpowiedzialność ponosi ktoś inny niż on sam: Bóg, historia, obiektywne warunki. Egzystencjalizm jest, zdaniem Sartre’a, doktryną, która dokonuje wielkiego zerwania bielm przesłaniających oczy ludzi, nie próbuje niczego upiększać, daje człowiekowi prawdziwy obraz jego doli.

czytaj więcej

Pełnia życia według Santayany

Zaznaczyć należy, iż w koncepcji tej zawarta jest interesująca próba uchwycenia pewnych szczególnych funkcji filozofii i określenia jej kompetencji. Zdradza ona pewne wpływy filozofii pragmatycznej, lecz dobitniej niż ona podkreśla estetyczno- -moralne funkcje filozofii. I mimo iż zbyt pochopnie rezygnuje z epistomologicznej i ontologicznej problematyki (jeśli się nią zajmuje, to tylko jako prolegomenami do zasadniczego przedmiotu swych zainteresowań) i wykazuje niedostatecznie uzasadniony eskapizm wobec światopoglądowej roli filozofii – zasługuje na bliższe zainteresowanie, uwypukla bowiem problemy zaniedbywane we współczesnej myśli filozoficznej.

czytaj więcej

Sobowtóry

Fakt, że geny z homeoramki muszek owocowych, myszy i ludzi są tak do siebie podobne, tłumaczy pewne już dawno zaobserwowane zjawisko. Pod koniec XIX wieku Ernst Haekel zauważył, że wczesne zarodki wielu stworzeń są do siebie zdumiewająco podobne. Do tego stopnia, że kiedy zapomniał podpisać probówki z embrionami różnych gatunków, nie potrafił potem powiedzieć, który jest który. W swoich obszernych pismach spopularyzował jednym zdaniem wytłumaczenie tego zjawiska: „Ontogeneza rekapituluje filogenezę”, co znaczy, że rozwój odzwierciedla ewolucję. Współczesna biologia odrzuciła ten pogląd, ponieważ według Haekla na każdym etapie rozwoju zarodek dziecka ludzkiego przybiera kształt dorosłego osobnika z rozwoju ewolucyjnego. Haekel myślał, że dziecko najpierw staje się robakiem, potem rybą ze skrzelami, potem płazem z płetwiastymi kończynami i tak dalej. Jeżeli któryś z etapów nie przypominał żadnego znanego żywego zwierzęcia, Haekel sądził, że musi chodzić wówczas o jakiś wymarły gatunek.

czytaj więcej