Bakcyle w brzuszku – kontynuacja

Kiedy dzieci wynurzają się z łona, wychodzą ze środowiska naprawdę sterylnego, dlatego muszą czym prędzej postarać się o to, by w ich jelitach zagnieździły się odpowiednie bakterie. Sztuka polega na tym, żeby dobre bakterie dostały się tam szybciej niż te szkodliwe.

Dwayne Savage, mikrobiolog z Uniwersytetu Tennessee w Knoxville, prowadził badania, jak bakterie zakładają kolonie w przewodzie pokarmowym po narodzinach. Stwierdził, że każdy gatunek zwierząt ma własną mieszankę bakterii zamieszkujących w jelitach i własny model instalowania ich tam po porodzie. U ludzi dobroczynne bakterie wprowadzają się dość szybko: już w ciągu pierwszych paru dni zaczynają zajmować miejsce w jelitach i w ciągu trzech-czterech tygodni tworzą coś w rodzaju kolonii takich, jakie są obecne w dorosłych. Savage twierdzi jednak, że aby bakterie mogły utworzyć w pełni dojrzały ekosystem, potrzebują na to od sześciu miesięcy do roku. W tym okresie dziecko może być trochę bardziej podatne na dolegliwości brzuszka.

Bardzo ciekawym imigrantem, który usadawia się w organizmie dziecka jest Streptococcus mutans, nie tak łagodny jak jego koledzy z jelit. S. mutans żyje w jamie ustnej i powoduje ubytki w zębach. Dziwne jest to, że każdy ma własną odmianę tej bakterii i wydaje się, że większość matek przekazuje ją przez okno zakażalności swoim dzieciom (poprzez pocałunki, a może używanie tej samej łyżki przy karmieniu) w ciągu paru pierwszych lat życia. Jeśli ten transfer nie ma miejsca, dziecko ma zdrowsze zęby. Jeszcze dziwniejsze jest to, że dzieci adoptowane mają mniej ubytków, co wynika być może z tego, że szczepy bakterii nie są tak dobrze przekazywane, jeśli między rodzicem a dzieckiem nie ma więzów pokrewieństwa.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>