Monthly Archives Czerwiec 2017

KONFRONTACJE

Podstawy filozofii Santayany formułowały się w wyniku starcia dwóch przeciwstawnych prądów umysłowych: katolicyzmu i naturalizmu. Na ukształtowanie fundamentów tej filozofii wpłynęło dodatkowo inne zjawisko, a mianowicie fakt konfrontacji dwóch odmiennych typów kultury i cywilizacji europejskiej i amerykańskiej, humanistycznej i industrialnej.

czytaj więcej

POJĘCIE ISTNIENIA CZ. II

Jestem wolny. A czy ci inni też są wolni? Piotr, Jan, Tadeusz – co z nimi? Czy oni istnieją tak jak ja? To zależy. Z punktu widzenia każdego z nich zapewne tak. Nie mam prawa temu zaprzeczyć. Ale z mojego punktu widzenia istnieją oni inaczej. Dla mnie są oni przedmiotami. Dla nich najważniejsza jest ich świadomość, jak moja dla mnie. Ale ich świadomość jest mi niedostępna. Nie widzę jej. Widzę twarze, oczy, ręce, ciała. Słyszę mowę. Dostrzegam gesty, ruchy, działania. Dla nich wszystko to ma sens, gestykulują, ruszają się, działają w jakimś celu. Ale dla mnie ten sens może być z gruntu inny. A cel, który dla mnie wynika z obserwacji, jako cel, przez każdego z nich postawiony przed sobą, może zasadniczo różnić się od tego nieznanego mi celu, przyjmowanego przez nich w rzeczywistości. Imputując im pewien cel, interpretując ich zachowanie się, traktuję ich jak rzeczy. Uprzedmiota- wiam ich. Zniewalam. Odbieram im wolność, gdyż ograniczam ich możliwości. Piętrzę przed nimi przeszkody, z których największą jestem ja sam.” Przez fakt, że na nich patrzę, że o nich myślę, że tworzę sobie pewien ich obraz, podczas gdy oni nie mają żadnego wpływu na to, co widzę, co myślę, co wyobrażam sobie – przez ten fakt stają się oni zależni ode mnie. Tak jak ja jestem zależny od nich.

czytaj więcej

Przeciwko Marksowi

W obronie tych właśnie „głównych zasad” nauki Marksa Plechanow angażuje się z właściwą mu pasją w wielkiej polemice, jaka rozgorzała na przełomie XIX i XX wieku w międzynarodowym ruchu robotniczym, w polemice z rewizjonistami marksizmu – Edwardem Bernsteinem, K. Schmidtem i innymi. Z tego okresu pochodzi szereg artykułów, jak np.: „Bernstein a materializm”, „Cant1 przeciwko Kantowi”, „Karol Schmidt przeciwko Karolowi Marksowi i Fryderykowi Engelsowi” itp. Plecha- now jako jeden z pierwszych wypowiedział wojnę rewizjonizmowi, broniąc materializmu filozoficznego i dialektyki, którą Bernstein ostro krytykował, uważając ją za spekulatywny element w marksizmie. Plechanow dowodzi, że materializm historyczny – podstawa naukowej socjologii – nie ma racji bytu, jeśli rozpatrywać go w oderwaniu od materializmu dialektycznego. Krytykując Bernsteina i Schmidta, stwierdzających, iż różnice pomiędzy materializmem a idealizmem są jedynie natury formalnej, Plechanow dowodzi zasadniczej, światopoglądowej przeciwstawności tych dwóch kierunków filozoficznych. Odpowiadając Bernsteinowi, który wzywał „ducha filozofa królewieckiego” Kanta do walki z „umownością przestarzałych poglądów dążących do zakorzenienia się w socjaldemokracji, stanowiących dla niej wielkie niebezpieczeństwo”, Plechanow protestuje przeciwko „karmieniu klasy robotniczej filozoficzną eklektyczną zupką żebraczą”, dowodząc, że usiłowania połączenia kantyzmu z materializmem dialektycznym mogą dać w rezultacie jedynie taką właśnie „żebraczą zupkę”, zaś w próbach zastąpienia materializmu 1 „Kant wider Cant” – słowa użyte w pracy Bernsteina Materializm historyczny jako motto ostatniego rozdziału. „Cant” – jak objaśnia Bernstein – angielskie słowo, które weszło w użytek w XVI w. dla oznaczenia monotonnych pieśni purytanów. W szerszym sensie oznacza ono sposób wyrażania się bądź to nieprawidłowy, bądź bezsensowny lub umyślnie niesłusznie używany. Bernstein utożsamiał z cantem marksowski system filozoficzny, w ten sposób stwierdzając, że nie zawiera on rzekomo nic ponad bezmyślnie przeżuwane i w sposób monotonny powtarzane formułki. Plechanow krytykując Bernsteina odwraca użyte przez niego motto – stąd tytuł artykułu: „Cant przeciwko Kantowi”. dialektycznego przez związany ideologicznie z bur- żuazją kantyzm upatrywał groźbę oddania proletariatu pod wpływ światopoglądu burżuazji.

czytaj więcej

H. BUCZYŃSKA – ZADANIA FILOZOFII PRZYRODY CZ. II

Aby wyjaśnić w pełni naszą tezą, należy tak scharakteryzować nauki przyrodnicze, aby odróżnić je od sztuki i tzw. nauk humanistycznych. Ograniczymy się do stwierdzenia, że przez przyrodę rozumiemy to wszystko, co jest realne, czyli określone w czasie i przestrzeni. Wszystkie przedmioty i procesy występujące w przestrzeni występują również w czasie. Konwersja nie byłaby prawdziwa, byłoby absurdem lokalizować uczucia i emocje (oczywiście czasowe) jako takie. Mogą one jednakże być związane z określonymi osobami (ktoś doznaje uczuć i emocji) i w tym sensie są związane z rzeczami przestrzennymi. Dalej, skoro wszystkie historyczne, kulturowe i językowe przedmioty są czasowo- -przestrzenne, to są one częścią przyrody i nauk przyrodniczych.

czytaj więcej

Działanie jednostki i jej indywidualne wysiłki

Właściwym podmiotem historii są masy, klasy społeczne, ale i działanie jednostki, jej indywidualne wysiłki zostają włączone w obiektywny proces dziejowy, stają się jego nieodzownym elementem składowym. Przebieg wydarzeń może ulegać nawet znacznym modyfikacjom pod wpływem oddziaływania poszczególnych jednostek. Oczywiście, muszą to być jednostki „wpływowe”, zajmujące wyeksponowane, węzłowe pozycje w społeczeństwie. Plechanow objaśnia swą myśl odwołując się do znanych faktów historycznych i pokazuje jak drobne, trudno uchwytne przyczyny, wynikające z charakteru i indywidualnych właściwości ludzi stojących u steru władzy, przywódców wojskowych, wybitnych uczonych itp. wpływają na przyczyny natury ogólnej, przyśpieszając lub opóźniając, modyfikując przebieg wydarzeń historycznych. Jest to problem – wskazuje Plechanow – stosunku przypadkowości i konieczności w procesie historycznym. Doceniając rolę zjawisk przypadkowych, wynikających z osobistych cech ludzi, którzy wysunęli się na czoło danych wydarzeń, Plechanow podkreśla, że owa przypadkowość jest również elementem kształtującym proces historyczny, ale elementem mającym znaczenie drugorzędne w stosunku do ogólnych prawidłowości rozboju dziejów. Wybitne jednostki wywierają bowiem wpływ na losy’ społeczeństwa, ale ten sam wpływ jest określony przez materialne, społeczno-ekonomiczne warunki istnienia społeczeństwa. Toteż żadna jednostka, jak wielkie by nie było jej znaczenie, nie może nadać dowolnego kierunku rozwojowi społeczeństwa, nie może zmienić ogólnej dziejowej tendencji rozwojowej, nie może cofnąć lub zawrócić „koła historii”. Wpływowe jednostki dzięki właściwościom swego umysłu i charakteru mogą zmieniać pewne poszczególne skutki wydarzeń, lecz nie są w stanie zmienić ich tendencji, która jest określona przez inne czynniki. Przeciwstawiając się heroistycznej koncepcji historii Plechanow podkreśla, że wielkość wybitnych postaci historycznych wynika stąd, że ich działalność jest świadomym i wolnym wyrazem nieświadomego i koniecznego biegu historii. Dlatego Plechanow będzie wielokrotnie powtarzał, że wielka jednostka musi pojawić się ilekroć rozwój wydarzeń zrodzi na nią zapotrzebowanie. W odpowiednim czasie, zawsze gdy zachodziła potrzeba, zjawiali się tacy ludzie, jak Cezar, Napoleon czy Cromwell.

czytaj więcej

KONFRONTACJE CZ. II

Stanowi ona swoiste odzwierciedlenie szeregu sprzeczności w rozwoju cywilizacji przemysłowej Stanów Zjednoczonych z przełomu XIX i XX w. i określoną reakcję na te sprzeczności. Chodzi tu głównie o sprzeczności w sferze zjawisk kulturalnych i społecznej sytuacji jednostki w ramach rozwiniętego ustroju kapitalistycznego. Między innymi idzie tu o antyhumanistyczne tendencje w rozwoju nauki i techniki, dysproporcje między kulturą materialną a umysłową, standaryzacją i wulgaryzacją tej ostatniej, skrajną techno- logizacją życia, także o ograniczenie wolności jednostki, zatratę jej tożsamości i dezintegrację osobowości.

czytaj więcej

Cudowna podróż

Na poziomie mikroskopowym komórki mózgu dokonują wielkich przemieszczeń i zmian pozycji. Wzrost mózgu nie polega tylko na tym, że komórki się mnożą, ale także na tym, że zmieniają pozycję. Już w pierwszym trymestrze ciąży komórki nerwowe podróżują ze środka mózgu do jego zewnętrznych granic, z jednego krańca na drugi. Zakłócenie migracji komórek do nowych regionów podczas rozwoju prenatalnego może mieć zgubne skutki.

czytaj więcej

STYLE MYŚLENIA I TEMATYZACJE FILOZOFII CZ. II

Podkreślamy również, że te różne tematyzacje nie zrodziły się w filozofii marksistowskiej dopiero dzisiaj – przykład Gramsciego, jego poszukiwań i polemik filozoficznych jest w tym względzie niezmiernie pouczający. Każda z nich znajduje uzasadnienie i tradycję światopoglądową w bogatej spuściźnie filozoficznej marksizmu, sprzyjając zresztą ukazywaniu wieloproblemowości tej spuścizny, zawartych w niej możliwości inspiracyjnych. Każda z tych tematyzacji posiada przy tym swą długą, historyczną tradycję w dziejach filozofii. Jedna z nich tematyzuje się wokół scjentystycznego ideału filozofii jako nauki, której przedmiot jest dany jako zespół faktów, druga – wokół ludzkiej, historycznej i egzystencjalnej sytuacji, która nie stanowi fragmentu świata rzeczy i nie wyczerpuje się w rzeczowych charakterystykach.

czytaj więcej

GEORGE SANTA VASA – HEREZJA FILOZOFICZNA CZ. III

A przecież te powszechnie znane rzeczy stanowią część tej ludzkiej ortodoksji, do której same te systemy muszą się odwoływać szukając racji. Wielkim nieszczęściem ortodoksji ludzkiej jest naturalna apatia rozumu. Piękno prawdy nie jest dość wielkie, aby mogło ze względu na siebie samo przyciągać oko. Prawda często jest brzydka lub straszna, a już prawie zawsze mniej prosta i bezwarunkowa, niż to odpowiada naszemu upodobaniu do elokwencji. Dyskurs instynktownie uchyla się od prawdy, aby na jej miejsce podsunąć coś bardziej poręcznego, rytmicznego, pochlebnego, Ale wytwory wyobraźni posuwają się niekiedy zbyt daleko, nagromadzone iluzje nagle walą się: wtenczas po raz pierwszy przecieramy oczy, zauważamy i wypowiadamy dokładnie to, co widzimy i myślimy. Zazwyczaj w takich tylko okresach ma miejsce znaczny postęp w artykulacji ortodoksji ludzkiej. Zasady ortodoksji nie są w rezultacie tego stanu rzeczy ustalone we właściwym porządku, zgodnym z nią samą i jej przedmiotem. Nie ukształtowały one ani logicznej hierarchii, ani naturalnej historii świata, ponieważ nie zostały osiągnięte za pomocą skrupulatnego i wytrwałego podania prawdy, ale w sposób raczej dorywczy, wtedy właśnie, kiedy jakiś skandaliczny błąd wyczerpał już cierpliwość ludzi i wzbudził w nich elokwencję i jasność, jakiej nigdy dotąd nie znali. Ortodoksja ludzka tkwi jeszcze w swych czasach Apostolskich, nie miała jeszcze swoich Ojców i Soborów. Jak wczesne chrześcijaństwo, posiada dość instynktu i tradycji, by wyłączać kolejno powstające herezje, lecz brak jej ustalonej i adekwatnej doktryny, która pozwalałaby jej nie tyle na oskarżanie herezji, co na uczynienie jej zbędną, dzięki wcześniejszemu rozwiązaniu niejasnych problemów, które ją wywołują. Nawet wtedy, kiedy ortodoksja ludzka osiąga pewną konsystencję, tak że na przykład można już zestawić Encyklopedię Brytyjską, wcześniejsze i marginalne idee nie zanikają. Jednostka uprawiająca refleksje ma zawsze pod ręką wiele wypływających z doświadczenia pomysłów, których ortodoksja ludzka ani nie zasymilowała, ani nie wykorzeniła. Jednostka może też, jeśli umysł jej posiada ku temu skłonności, wybrać – zamiast ortodoksji jako całości – coś z tych nie wykorzystanych lub nie nadających się do wykorzystania przez ortodoksję pojęć, albo próbować powiązać je z ortodoksją ludzką, poddaną takim modyfikacjom i zabiegom, aby można ją było z nimi uzgodnić.

czytaj więcej

Wszelkie poznanie jest poznaniem jedynie dzięki swej formie

Tak więc wszelkie poznanie jest poznaniem jedynie dzięki swej formie, dzięki niej przedstawia ono poznane fakty, samej formy natomiast nie można przedstawić. O nią chodzi w poznaniu, wszystko pozostałe jest nieistotnym i przypadkowym materiałem wyrażenia, podobnie jak np. atrament, którym napisano zdanie.

czytaj więcej

JEDNOSTKA I WSPÓLNOTA MORALNA CZ. II

Osobowość wyrażała się dla Schelera jedynie w aktach skierowanych na określone wartości, np. akcie emocjonalnym przyjaźni, współczucia itd. Scheler podkreślał przy tym, że osobowość nie sprowadza się po prostu do zbioru czy zespołu aktów działania: w takiej koncepcji zatraciłoby się bowiem to, co swoiste, niepowtarzalne w danej jednostce: zespół aktów łatwo przedstawić jako zestaw powtarzających się elementów. Toteż Scheler twierdził, że osoba istnieje już przed aktem, przenika każdy z nich na swój własny sposób, przeżywa wartości w sposób tak swoisty, że żadna wiedza nie potrafi tego uchwycić. ,.Żadna wiedza – czytamy u Schelera – o istocie miłości lub sądu nie przyniesie nam poznania o tym, jak osoba A lub B kocha lub sądzi,”1 Poszukiwanie niepowtarzalności jednostki doprowadziło Schelera do zakreślania granic poznaniu, a przynajmniej poznaniu dyskur- sywnemu możliwemu do zakomunikowania i podlegającemu weryfikacji. Wydaje się, że już w samym programie badawczym, zmierzającym do uchwycenia osobowości jako czegoś niepowtarzalnie indywidualnego, zawarta była przesłanka tezy o niewystarczalności wiedzy dyskursywnej. Niepowtarzalność jednostki mogła być jednak w mniemaniu Schelera uchwycona dzięki uczuciu, wiedzy emocjonalnej. „Ten kształt struktury – pisał Scheler – chwytają nie tylko rozum, myślenie, oglądanie, ale również funkcje emocjonalne, to, co w języku ludu nazywa się sercem.” 2 Trzeba jednak pamiętać, że poznanie emocjonalne posiada tę wadę, że jego weryfikacja jest właściwie niemożliwa, toteż wiedza oparta na emocji może łatwo prowadzić do znacznej dowolności w wypowiedziach na temat osobowości tej czy innej jednostki. Tu właśnie tkwi istotna słabość koncepcji Schelera.

czytaj więcej