Monthly Archives Wrzesień 2015

Możność człowieka jest zmienna i ograniczona

Jakkolwiek możność człowieka jest zmienna i ograniczona, niemniej przeto dysponuje on wolnością totalną. Zarysowuje się nam tu negatywny aspekt wolności. Jeśli bowiem nie jestem w stanie wykonać takiej czy innej czynności, powinienem powstrzymać się od chęci podejmowania jej, powinienem starać się „przezwyciężać siebie raczej aniżeli los oraz zmieniać raczej swe życzenia aniżeli porządek świata”2. „Krótko mówiąc powinienem praktykować epoche w dziedzinie moralności. Niemniej przeto w tej pierwotnej koncepcji wolność dysponuje pewną „skutecznością” Jest to wolność pozytywna i konstruktywna. Nie może ona bez wątpienia zmienić rodzaju ruchu, jaki jest w świecie, ale może wpłynąć na kierunek tego ruchu. „Dusza ma swą główną siedzibę w małym gruczole, znajdującym się w środku mózgu, skąd promieniuje na całe ciało za pośrednictwem tchnień życiowych, nerwów, a nawet krwi. Wszelkie zaś działanie duszy polega na tym, że już to samo, że ona chce czegoś, sprawia, iż mały gruczoł, z którym jest ściśle złączona, porusza się w sposób odpowiedni, by wywołać skutek odpowiadający owej woli.”3 Właśnie tę „skuteczność”, tę konstruktywność wolności ludzkiej znajdujemy u podstaw Rozprawy o metodzie. Metoda została przecież wynaleziona. „Znalazłem się już od mej młodości przypadkiem, powiada Kartezjusz, na drogach, które zawiodły mnie do pewnych rozważań i zasad: utworzyłem z nich metodę.”1 Co więcej, każda reguła Metody (z wyjątkiem pierwszej) jest maksymą działania łub inwencji. Czyż analiza, zalecana przez drugą regułę, nie wymaga wolnego i twórczego sądu, który tworzyłby schematy i hipotetyczne podziały, jakie wkrótce potem sprawdzi? A ów porządek zachwalany przez trzecią regułę, czyż nie należy poszukiwać go i przewidywać pośród nieporządku, zanim można będzie podporządkować się mu. Świadczy o tym to, że porządek ten trzeba wynaleźć, jeśli nie ma go w rzeczywistości, „zakładając porządek nawet wśród tych przedmiotów, które wcale w sposób naturalny nie wyprzedzają innych”2. A wyliczenia postulowane przez czwartą regułę, czyż nie zakładają władzy uogólniania i klasyfikowania właściwej umysłowi ludzkiemu? Słowem, reguły Metody są na poziomie schematyzmu kantowskiego, stanowią one bardzo ogólne dyrektywy dla sądu wolnego i twórczego. Gdy Bacon uczył Anglików, że nałeży kierować się doświadczeniem, właśnie Kartezjusz jako pierwszy domagał się, by fizyk poprzedzał je hipotezami. Przede wszystkim więc odkrywamy w jego dziełach wspaniałą, humanistyczną afir- mację twórczej wolności, która mozolnie krok za krokiem buduje prawdę, która przeczuwa i przewiduje w każdej chwili rzeczywiste stosunki między esencjami, tworząc hipotezy i schematy, która jest jednaka u Boga i człowieka, taka sama u wszystkich ludzi, absolutna i nieskończona.

czytaj więcej

KRYTYKA MORALNOŚCI MIESZCZAŃSKIEJ

Nieprzypadkowo jeden ze zbiorów swych studiów Scheler zatytułował O upadku wartości. Upadek ów dostrzegał w wyobrażeniach moralnych panujących w kulturze europejskiej XIX w. W stuleciu tym zatriumfował bowiem „duch” kapitalizmu, mieszczaństwa, kupieckiej przezorności i przedsiębiorczości przemysłowej. Właśnie mieszczaństwo obwiniał Scheler o zniekształcenie hierarchii zasad, wedle których ocenia się postępowanie ludzi, ich poglądy, ich znaczenie. Opaczne zasady mieszczaństwa sformułowała i spopularyzowała etyka utyli- tarystyczna i właśnie przeciwko niej skierował Scheler swoją doktrynę moralną. Uznanie przyjemności i związanej z nią użyteczności za wartość najwyższą, co więcej, za kryterium moralne – oto symptom absurdalności zasad kierujących działalnością ludzi opanowanych przez „ducha industria- lizmu”. Identyfikując dobro moralne z użytecznością, dokonano podporządkowania zasadzie użyteczności wszelkich wartości życiowych, kulturalnych itp. Dokonano w ten sposób „podporządkowania celu środkowi” l. Uznanie czegoś za użyteczne – we właściwym zdaniem Schelera porządku rzeczy – następuje dopiero po przekonaniu się o jego pozytywnej ocenie moralnej: coś może być użyteczne tylko dlatego, że jest dobre lub dobru służy, czyli użyteczność ma być podporządkowana dobru i z dobra wynikać. W etyce utylitarystycznej nastąpiło właśnie zniekształcenie tego porządku, użyteczność zajęła miejsce dobra moralnego i podporządkowała sobie wszystkie wartości. Załamały się dawne ideały. Nie chodziło już o szlachetność postępowania, lecz o jego użyteczność. Osiąganie niskich, doraźnie użytecznych celów wypełniło ludzkie zabiegi. Wyrósł ideał „nowoczesnego ascetyzmu” polegający na wyrzekaniu się wszelkich działań, które nie służyły bezpośrednio indywidualnemu pożytkowi. Dawne zasady stosunków międzyludzkich zmieniły swą treść, stały się prostackie i prozaiczne. Dawniej np. wierność polegała na trwałości i kontynuacji przekonania opartego na miłości i zaufaniu. A co stało się z wiernością wraz ze „zwycięstwem ducha przemysłowego i kupieckiego”? Stała się ona jedynie dyspozycją do dotrzymywania obietnicy lub przyrzeczenia \ Podobnie zasada użyteczności doprowadziła do ztrywializo- wania szeregu innych wartości. Nawet tzw. wartości życiowe (np. zdrowie) ceniło się jedynie, o ile dostrzegało się ich przydatność do doraźnych, użytecznych celów.

czytaj więcej

Romantyczna filozofia

Taka romantyczna filozofia jest sama przykładem herezji zarazem mistycznej i sekciarskiej. Paradoks, że myśl ludzka jest absolutna, a zatem ani prawdziwa, ani fałszywa, ani ortodoksyjna, ani heretycka, jest tak niezwykły, że nawet wielu spośród tych, którzy określają się jako idealiści, jest jak najdalej od afirmowania go w czystej postaci. Mogą oni praktycznie przyjąć to, co wyobrażają sobie ludzie nie filozoficzni, a mianowicie, że szaleństwo tworzy obrazy, które są osobiste, przejściowe i nieużyteczne, że geografia bada ziemię, która istniała przed wszystkimi geografiami i że ona wydała ich na świat, że matematyka opisuje idealne przedmioty, które są wieczne i bezosobowe. Wszystko to mogą uznać, osłaniając się doktryną głoszącą, że cała prawda jest już obecna w umyśle Boga, który objawia się nam seriatim w miarę wzrostu naszej wiedzy. Prawda byłaby tu logicznym substytutem rzeczywistości, a umysł Boga psychologicznym substytutem prawdy. Mimo wszystko pod tymi idealistycznymi nazwami byłyby jednak przywrócone zewnętrzne standardy ortodoksji. Potrzebowalibyśmy jedynie pytać, co dana prawda opisuje lub co jest przedmiotem danej myśli Boga, ażeby unaocznić sobie naturalne, historyczne i matematyczne światy, przywrócone do postaci zgodnej z takim ich istnieniem, w które każdy instynktownie wierzy. Mniemania nie określałyby prawdy, ponieważ przypisano by im określone miejsce w procesie rozwoju. Szaleństwo znowu byłoby szaleństwem, błąd błędem, a herezja herezją. Przestano by nam mówić o absolutnym życiu myśli, w której wszystko byłoby równie sensowne i równie patologiczne. Wiedza rzeczywiście mogłaby postępować i rozbudowywać się, ponieważ istniałby świat, który miałaby odkrywać, a postęp mógłby być realny, gdyż ze względu na jego trwały i naturalny cel nie byłby nieuchronnym, stałym lub ciągłym.

czytaj więcej

SANTAYA1MY ANTROPOLOGIA FILOZOFICZNA

George Santayana (1863-1952} pochodził z Hiszpanii. Urodził się w Madrycie w rodzinie katolickiej. W Hiszpanii wychowywał się do siódmego roku życia – okres ten wywarł na nim niezatarte piętno, wyraźnie rzutujące na wiele rysów jego osobowości i światopoglądu. W 1872 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych Ameryki i przez następne czterdzieści lat, tj. do 1912 r. przebywał w tym kraju. W 1889 r. ukończył studia na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Haruardzkie- go. Pogłębił je następnie w Niemczech (Berlin) i w Anglii (Cambridge). W 1889 r. złożył pracę doktorską, pisaną pod kierunkiem J. Royce’a, i jako dobrze zapowiadający się filozof zaangażowany został w Barnardzie. U szczytu swej głośnej kariery akademickiej (1912) porzuca niespodziewanie uniwersytet, opuszcza Stany Zjednoczone i na stale przenosi się do Europy. Osiadł w Rzymie i w nim spędził resztę swego życia.

czytaj więcej

Umysł ludzki u Kanta

Wolność ta zmusza nas do wypełniania owego ciężkiego obowiązku, naszego obowiązku par excellence: sprawić, by jakaś prawda istniała w świecie, sprawić, by świat był prawdziwy – oraz każe nam żyć szlachetnie, z „owym właściwym każdemu poczuciem jego wolnej woli połączonym z postanowieniem, by nie uchybić jej nigdy”.

czytaj więcej

Systemy techniczne i kierownicze

Systemy techniczne i kierownicze mogą być traktowane jako główni odbiorcy społeczni dóbr mobilnych, rozmieszczonych za pomocą mechanizmów funkcjonowania władzy i pieniędzy jako środków kierujących wymianą wkład – produkt z. Ogólnie mówiąc, mechanizmy rządzące tymi

czytaj więcej

Filozofia historii

Ta walka dwóch klas wyznaczała bieg historii nie tylko w dziedzinie społecznej i politycznej. Wpływ jej dawał się również zauważyć w dziedzinie idei. Wierzenia religijne Anglików w XVII w. uwarunkowane były – zdaniem Thier- ry’ego – ich sytuacją społeczną. „Zarówno jedna, jak i druga strona prowadziła wojnę w imię tych pozytywnych interesów. Wszystko ponadto było tylko pozorem bądź też pretekstem. Kto walczył w szeregach poddanych, był zazwyczaj prezbiteria- ninem, to znaczy nie chciał mieć nad sobą żadnego jarzma w dziedzinie religii. Kto walczył w obozie przeciwnym, był zwolennikiem biskupów i papieża, gdyż nawet w formach religii szukał przede wszystkim władzy, której mógłby używać, i podatków, które mógłby z ludności wyciskać.”

czytaj więcej

Zakres zainteresowań Plechanowa

Prace Plechanowa wydane w języku polskim: „Podstawowe zagadnienia marksizmu” 1946: „O roli jednostki w historii” 1947: „O materialistycznym pojmowaniu dziejów” 1946: „Przyczynek do zagadnienia rozwoju monistycznego pojmowania dziejów” 1958: „Przyczynki do historii materializmu (Holbach, Helwecjusz, Marks)” 1950: „O literaturze i sztuce” 1950: „Wybór pism filozoficznych” 1951: „Przeciw rewizjonizmowi” 1958: „Pisma wybrane” t. 1. 1959.

czytaj więcej

Teoria „wspólnoty osób”

Teoria „wspólnoty osób” zawierała, jak się wydaje, przesłanki schelerowskiej filozofii religii. „Wspólnota osób” opierała się w rozumieniu Schelera na więzi religijnej polegającej na odczuwaniu kontaktu z Bogiem osobowym. Warto podkreślić, że więź religijna nie miała według Schelera charakteru zinstytucjonalizowanego, kościół nie odgrywał jego zdaniem roli pośrednika między ludźmi a Bogiem. Scheler pojmował kościół jako rodzaj wspólnoty duchowej, emocjonalnej, opartej na bezpośrednim kontakcie każdej osoby z osobą najwyższą, z „osobą osób”. Koncepcja osobowości Boga stanowiła u Schelera raczej rodzaj kosmicznej analogii teorii osobowości człowieka. Jak człowiek jako osoba stanowił w filozofii Schelera korelat specyficznie przeżywanego przezeń świata „mikro- kosmosu”, tak w Bogu widział Scheler korelat „makrokosmosu”, ładu moralnego, powszechnego systemu wartości i dlatego uważał go za osobę. Natomiast koncepcja kościoła jako instytucji narzucającej jednostce formy kultu religijnego była obca światopoglądowi Schelera. „Filozofii – pisał – nie wolno być ani sługą wiary kościelnej, ani sługą nauk.”1 Jego zaś pogląd o obiektywności wartości moralnych tylko z pozoru przypomina hierarchizacje bytów, odnajdowane w filozofii tomi- stycznej, a także w neotomizmie. Istnienie wartości moralnych było dla Schelera zrozumiałe tylko ze względu na człowieka, jego świadomość i jego postępowanie. Dla Schelera człowiek nie był, jak w tomizmie, jednym z elementów systemu wartości, lecz jako osoba był tego systemu ośrodkiem. Warto także wspomnieć, że w ostatnim zwłaszcza okresie twórczości Scheler formułował daleki od katolicyzmu program tzw. antropologii filozoficznej jako teorii wyjaśniającej swoistość człowieka, charakterystyczne cechy jego istnienia i funkcjonowania w odróżnieniu od zjawisk przyrodniczych i wszelkich innych. Program ten wyrasta z przeświadczenia, że osobę najwyższą, „osobę osób” stanowi nie tyle osobowy Bóg, lecz człowiek jako istota uniwersalna, w której rozmaitych aspektach – uwidocznionych w różnych epokach historycznych i różnorodnych formach współżycia – ujawniał się uniwersalny system wartości.

czytaj więcej

PERSPEKTYWY FILOZOFII I AKSJOLOGIA CZ. II

Pierwsze dokonywane jest za pomocą narzędzi i środków badawczych nauk empirycznych w oparciu o zasadę przyczynowości i ma na celu opanowanie świata rzeczy intelektualnym wysiłkiem człowieka: drugie zaś wymaga czynności wartościujących, chodzi bowiem – jak wspomniano wyżej – o ocenę funkcji opanowanych uprzednio rzeczy i zjawisk, funkcji, jakie spełniają one w konkretnym życiu człowieka.

czytaj więcej

KONCEPCJA „CZŁOWIEKA UNIWERSALNEGO” A HISTORIOZOFIA CZ. II

Koncepcja historiozoficzna Schelera wnosiła do jego światopoglądu pewne nowe rozwiązania. Okazało się, że wartości moralne są jednymi z wielu wartości. Powstało wobec tego pytanie o kryterium wyodrębnienia wartości moralnych. Problem ten pozostał u Schelera bez odpowiedzi. Natomiast poszukiwanie rozwiązań kwestii realizacji wartości w koncepcji prądu dziejowego zagrażało przejściem na pozycje relatywizmu historycznego, co oznaczałoby odstępstwo Schelera od zasad jego etyki. Jednocześnie wyeliminowanie z doktryny historiozoficznej wszelkich prawidłowości i regularności stawiało pod znakiem zapytania możliwości poznania i naukowego sformułowania obrazu przemian dziejowych, a w każdym razie pozbawiało badacza takiego narzędzia poznawczego, jak koncepcja prawidłowości dziejowych. Oto główne wątpliwości, jakie budzi historiozofia Schelera.

czytaj więcej